27.04.2026, 18:21 ✶
Gustaw absolutnie nie był brzydki.
A precz z takimi słowami! Akysz! Akysz!
Za stosowne należałoby przyjąć, że był piękny w sposób nieziemski, powalający, niepokojący dla oka i umysłu zarazem. Co więcej, nie była to bynajmniej jego własna opinia, zatem próżność nie miała tu wiele do powiedzenia. Stanowił to fakt, potwierdzały spojrzenia innych, jak i co w jego przypadku stanowiło cechę godną odnotowania — odbicia w taflach jezior, szybach i lustrach — bezduszne świadectwa rzeczywistości, niedotyczące większości jego pobratymców!
Mężczyzna, który już na tym świecie pożył (i zdążył umrzeć), znał wartość swoich rysów i niejednokrotnie korzystał z niej bez skrupułów. W przypadku panny Lucille jednakże czuł szczerą, życzliwą chęć ukazania Paryża od jak najlepiej strony. Może powinni odwiedzić świeżo wyremontowane tunele w paryskich katakumbach?
— Mademoiselle Lestrange — zasmakował jej nazwisko. Cóż należało wiedzieć o Lestrangach? I cóż on sam wiedział? Niewiele ponad to, co mógł sam wyczytać z kobiety stojącej w progu drzwi mieszkania… oraz piętrzących się stosów ksiąg w tle, które przyciągnęły jego uwagę.Niosąca światło, świetlista... och, jakże piękne imię! Jak on kochał swój język ojczysty!
Pocałował jej dłoń z odrobiną teatralnej elegancji, która w jego wykonaniu nie była ani przesadzona, ani sztuczna. Raczej… wyćwiczona do perfekcji. Następnie się wyprostował i zaczął gawędzić:
— Proszę się nie obawiać — odwrócił się ku schodom z pewnością, że podążanie za nim było już przesądzone. — Jeśli zajdzie taka potrzeba, zaświadczę o pani zachwycie, choć obawiam się, że nie sprostam oczekiwaniom, a mimo to uzna pani Paryż za przereklamowany. W takim wypadku, będę zmuszony przyjąć, że to nie miasto zawiodło, lecz jego przewodnik — co musiałby przyznać, że byłoby dla niego porażką dotkliwą.
A precz z takimi słowami! Akysz! Akysz!
Za stosowne należałoby przyjąć, że był piękny w sposób nieziemski, powalający, niepokojący dla oka i umysłu zarazem. Co więcej, nie była to bynajmniej jego własna opinia, zatem próżność nie miała tu wiele do powiedzenia. Stanowił to fakt, potwierdzały spojrzenia innych, jak i co w jego przypadku stanowiło cechę godną odnotowania — odbicia w taflach jezior, szybach i lustrach — bezduszne świadectwa rzeczywistości, niedotyczące większości jego pobratymców!
Mężczyzna, który już na tym świecie pożył (i zdążył umrzeć), znał wartość swoich rysów i niejednokrotnie korzystał z niej bez skrupułów. W przypadku panny Lucille jednakże czuł szczerą, życzliwą chęć ukazania Paryża od jak najlepiej strony. Może powinni odwiedzić świeżo wyremontowane tunele w paryskich katakumbach?
— Mademoiselle Lestrange — zasmakował jej nazwisko. Cóż należało wiedzieć o Lestrangach? I cóż on sam wiedział? Niewiele ponad to, co mógł sam wyczytać z kobiety stojącej w progu drzwi mieszkania… oraz piętrzących się stosów ksiąg w tle, które przyciągnęły jego uwagę.Niosąca światło, świetlista... och, jakże piękne imię! Jak on kochał swój język ojczysty!
Pocałował jej dłoń z odrobiną teatralnej elegancji, która w jego wykonaniu nie była ani przesadzona, ani sztuczna. Raczej… wyćwiczona do perfekcji. Następnie się wyprostował i zaczął gawędzić:
— Proszę się nie obawiać — odwrócił się ku schodom z pewnością, że podążanie za nim było już przesądzone. — Jeśli zajdzie taka potrzeba, zaświadczę o pani zachwycie, choć obawiam się, że nie sprostam oczekiwaniom, a mimo to uzna pani Paryż za przereklamowany. W takim wypadku, będę zmuszony przyjąć, że to nie miasto zawiodło, lecz jego przewodnik — co musiałby przyznać, że byłoby dla niego porażką dotkliwą.
Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw