• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade

[07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
28.04.2026, 01:52  ✶  

Posłała mu znaczące spojrzenie, ledwo gryząc się w język - powinien doskonale wyczytać z błysku w oku, co chciała powiedzieć: "przecież zawsze mam rację". Była w niej pewność, niemal bezczelna, ale podszyta lekkością, która odbierała jej ciężar zarozumiałości. Lubiła te ich poważne-niepoważne rozmowy, gdy poruszali istotne tematy, jak właśnie teraz miłość, ale nie sprowadzali go do ciężkich deklaracji i przygnębiających wniosków, a raczej badali aspekty pod różnymi kątami, niekiedy z ironią kpiąc z absurdów, których aktualnie nie rozumieli. Nie potrzebowali ciężaru definicji. Nie potrzebowali ostatecznych wniosków.
- Nie zrobiłabym tego - odpowiedziała po chwili, spokojnie, bez cienia wahania. Przynajmniej nie świadomie, bo przecież nie chciałaby, żeby ktoś w konsekwencji zatracił siebie. Wierzyła, że potrafiłaby odnaleźć harmonię, ale tylko z właściwą osobą. - A jeśli ktoś by przy mnie znikał... to znaczyłoby, że nigdy nie był wystarczająco obecny.
Miała w sobie skłonność do balansowania na granicy, do delikatnego podważania reguł - nie na tyle, by je całkowicie złamać, lecz wystarczająco, by sprawdzić, jak daleko może się posunąć, zanim ktoś spróbuje ją zatrzymać. W lekkim zamyśleniu uniosła kieliszek i upiła łyk wina, pozwalając, by smak na moment zagłuszył myśli. Dopiero po chwili prychnęła cicho na jego kleptomańskie zapędy.
- Myślisz, że wybrałabym jakąś pierdołę? Za bardzo cię cenię, by cię tak obrazić - jej zadziorny uśmiech tylko się pogłębił. Czy lubiła wprowadzać go w zakłopotanie? Czasem kłopoty? Być może. Ale nie stawiała przed nim wyzwań ponad jego siły. - Jeśli mamy już łamać zasady, to z rozmachem - dodała po chwili cicho, a kiedy odwzajemnił jej sentymentalne zapewnienie, zrobiło jej się automatycznie ciepło na sercu i zacisnęła na moment jego dłoń, żeby ograniczyć te konspiracyjne szepty, które z perspektywy mogły wyglądać równie podejrzanie, co wypowiedziane słowa.
Nie wstydziła się ich więzi, ale nie chciała też paść ofiarą niezręcznych plotek zaledwie kilka miesięcy od śmierci jej narzeczonego, a jego brata. Z drugiej strony niewiele mogła na to poradzić, że czuła się w jego towarzystwie na tyle swobodnie, że instynktownie lgnęła do niego i skracała dystans, który mógłby być towarzysko nieakceptowalny. 
W końcu spojrzała na siebie w lustrze. Niebieska skóra kontrastowała z głęboką zielenią sukni i złotem maski w sposób niemal estetyczny. Gdyby nie kontekst, można by uznać to za zamierzony efekt. Przesunęła palcami po policzku, badając fakturę, jakby upewniała się, że to wciąż ona.
- Ale jak to? W takiej wersji to już fuj? Nie podobam ci się? - założyła ręce na biodrach, bo przecież oczekiwała od niego więcej wsparcia i miłości. Błękit podkreślał ją w sposób niemal symboliczny, jakby wyciągał na powierzchnię coś, co zwykle pozostawało ukryte pod warstwą chłodnej elegancji.
- Przyznaję, to dość odważna interpretacja stroju - w jej głosie pobrzmiało rozbawienie, choć pod nim kryło się napięcie. Nie czuła się teraz najbardziej komfortowo, ale to żadna tragedia, o ile efekt jest krótkotrwały. Co, jeśli zostanie w tej wersji do końca wieczoru? Nie panikowała otwarcie, ale rozejrzała się po sali, żeby wypatrzeć, czy ktokolwiek jeszcze zmienił kolor skóry. Czy to jakaś nowoczesna walka z rasizmem? Nie widziała nikogo takiego w zasięgu wzroku, więc wróciła spojrzeniem do Leviathana. - Chyba się mnie nie wstydzisz? 


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1875), Leviathan Rowle (1674)




Wiadomości w tym wątku
[07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Leviathan Rowle - 22.04.2026, 21:34
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Astoria Avery - 28.04.2026, 01:52
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Leviathan Rowle - 10.05.2026, 05:29
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Astoria Avery - 22.05.2026, 01:26
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Leviathan Rowle - 05.06.2026, 03:29
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Astoria Avery - 29.06.2026, 01:32
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Leviathan Rowle - 08.07.2026, 00:55
RE: [07.10.1972 | Maida Vale] Paper faces on parade - przez Astoria Avery - 09.07.2026, 00:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa