28.04.2026, 10:06 ✶
– Będę bardzo szczęśliwy, mogąc jutro również dotrzymać pani towarzystwa, pani Bower – zapewnił Darcy, posyłając Ricie chłopięcy uśmiech. Czy z nią flirtował? Może trochę. Była ładna, miła i najwyraźniej nie czystokrwista, co w jego sytuacji było plusem, bo już raz złamano mu serce (choć po prawdzie wmawiał sobie, że był tragicznym kochankiem, i nawet lubił tę pozę, to tak naprawdę był człowiekiem bardzo młodym i pewnie jeszcze nie raz czekały go rozczarowania). Ale i nie zamierzał się narzucać.
Los miał jednak inne plany.
Rita wpadła na niego, Darcy wpadł na drzwi i te uchyliły się, bo zdążył przekręcić klucz w zamku. Przytrzymał ją odruchowo, potem puścił i spojrzał na klucze, którymi machała mu przed nosem, z pewnym zdumieniem. Umysł, przyjemnie otumaniony drinkami i wciąż rozpływający się na myśl o przepysznych małżach, dopiero po kilku sekundach zaskoczył, o czym dokładnie dziewczyna mówiła.
– Może pomyliłaś numer? – zasugerował niepewnie, bo nie wspomniała nic o trzynastce. – Jakiego szukasz? Spójrz, moje klucze pasują… – dodał, pokazując jej na uchylone drzwi, a potem wysunął klucz z zamka, żeby jej go pokazać.
I trzynastkę, wypisaną na bryloczku.
– Jaki masz numer? – zapytał, pewien, że pewnie jest tam jakieś dwadzieścia trzy siedemdziesiąt trzy, czy coś w tym stylu, ale mina mu trochę zrzedła, kiedy odkrył, że na jej kluczu też znajdowała się trzynastka. Spojrzał najpierw na nią, potem na drzwi, i wreszcie popchnął je, otwierając je szerzej.
Ich oczom ukazała się wspaniała, wielka sypialnia. Darcy wyjeżdżał na wakacje z rodzicami, ale raczej nie mieszkali wtedy w aż takich luksusach. Wielkie, wspaniałe łóżko, bez wątpienia małżeńskie, nieduża, skórzana kanapa. Stolik i dwa fotele, szafa, przymocowana do ściany, też dla dwóch osób. Na stoliku czekał w wiaderku szampan, co Darcy uznałby za miły akcent, gdyby nie to, że poza nim były dwie szklanki. I choć to wszystko można było uznać za jeszcze przypadek, to… na podłodze widział swoją skrzynię, ale też drugą.
– To… to moja skrzynia. A to twój bagaż? – spytał trochę słabym głosem, bo zabierano je od nich, gdy wchodzili na pokład, i choć wtedy Rita mu mignęła, nie przyglądał się specjalnie jej rzeczom. Wszedł do środka niepewnie, jakby bał się, że ktoś na niego napadnie i sięgnął po kartkę, zostawioną przy butelce z szampanem.
Miłego rejsu dla państwa Bower.
Los miał jednak inne plany.
Rita wpadła na niego, Darcy wpadł na drzwi i te uchyliły się, bo zdążył przekręcić klucz w zamku. Przytrzymał ją odruchowo, potem puścił i spojrzał na klucze, którymi machała mu przed nosem, z pewnym zdumieniem. Umysł, przyjemnie otumaniony drinkami i wciąż rozpływający się na myśl o przepysznych małżach, dopiero po kilku sekundach zaskoczył, o czym dokładnie dziewczyna mówiła.
– Może pomyliłaś numer? – zasugerował niepewnie, bo nie wspomniała nic o trzynastce. – Jakiego szukasz? Spójrz, moje klucze pasują… – dodał, pokazując jej na uchylone drzwi, a potem wysunął klucz z zamka, żeby jej go pokazać.
I trzynastkę, wypisaną na bryloczku.
– Jaki masz numer? – zapytał, pewien, że pewnie jest tam jakieś dwadzieścia trzy siedemdziesiąt trzy, czy coś w tym stylu, ale mina mu trochę zrzedła, kiedy odkrył, że na jej kluczu też znajdowała się trzynastka. Spojrzał najpierw na nią, potem na drzwi, i wreszcie popchnął je, otwierając je szerzej.
Ich oczom ukazała się wspaniała, wielka sypialnia. Darcy wyjeżdżał na wakacje z rodzicami, ale raczej nie mieszkali wtedy w aż takich luksusach. Wielkie, wspaniałe łóżko, bez wątpienia małżeńskie, nieduża, skórzana kanapa. Stolik i dwa fotele, szafa, przymocowana do ściany, też dla dwóch osób. Na stoliku czekał w wiaderku szampan, co Darcy uznałby za miły akcent, gdyby nie to, że poza nim były dwie szklanki. I choć to wszystko można było uznać za jeszcze przypadek, to… na podłodze widział swoją skrzynię, ale też drugą.
– To… to moja skrzynia. A to twój bagaż? – spytał trochę słabym głosem, bo zabierano je od nich, gdy wchodzili na pokład, i choć wtedy Rita mu mignęła, nie przyglądał się specjalnie jej rzeczom. Wszedł do środka niepewnie, jakby bał się, że ktoś na niego napadnie i sięgnął po kartkę, zostawioną przy butelce z szampanem.
Miłego rejsu dla państwa Bower.