Nawet u Prudence pojawiła się dziwna ekscytacja. Raczej nie towarzyszyło jej to uczucie, kiedy nie miała pojęcia, co dokładnie się wydarzy, jednak tym razem było inaczej. Mieli wybrać się w podróż poślubną, co mogło pójść nie tak? Na pewno każde miejsce, które mogli wylosować miało do zaoferowania coś interesującego. Raczej nie było szansy na to, by destynacja okazała się nietrafiona. Najważniejsze, że mieli spędzić razem nieco czasu, naprawdę była nastawiona bardzo optymistycznie, no, jak na siebie.
Nawet nie drgnęła jej ręka, kiedy wybierała broszurę, zrobiła to jednym, pewnym ruchem, nie zamierzała okazywać wahania, wmawiała sobie, że na pewno będzie dobrze. W oczach wyobraźni widziała ich już razem na jakiejś mało uczęszczanej plaży, gdzie słońce przyjemnie prażyło z kolorowymi drinkami w rękach.
Wybrała jedną z broszur, uniosła ją przed siebie, nie otwierała jeszcze oczu, aby to Benjy przekazał im tę wspaniałą nowinę, nie mogła się doczekać, aż się tym z nią podzieli. Kiedy jednak padły te słowa nieco zbladła. Mrugnęła dwa razy, dosyć szybko. Austria? - Jesteś pewien, że to nie Australia? - Zapytała jeszcze bardzo cicho. Na pewno się nie pomylił, przecież umiał czytać. Musiała się jednak upewnić, iż faktycznie chodziło o Austrię. Najwyraźniej nie było im pisane plażowanie, nie tym razem.
Starała się uśmiechać, chociaż zdecydowanie nie było to jej wymarzone miejsce. Nie była jakoś szczególnie zadowolona z tego, co naszykował dla nich los, ale już nie było odwrotu. Prue była słowna, więc w najbliższym czasie faktycznie mieli odwiedzić Austrię. Kto w ogóle organizował tam wycieczki, jesienią? Rozejrzała się jeszcze szybko po wnętrzu tego biura, nie do końca zadowolona, że akurat tutaj trafili.
Dopiero po chwili zaczęła czytać tę broszurę. Wspinaczka, góry... nie, żeby zaskoczyła ją to oferta, kiedy poznała miejsce destynacji mogła wiedzieć już, czego powinni się spodziewać. Oczywiście, że była pasjonatką wspinaczki, z jej lękiem wysokości, to mogło być naprawdę bardzo rozwijające doświadczenie. Przełknęła głośno ślinę, nie powinna panikować, musiała się z tym jakoś pogodzić, bo przecież zgodziła się na to, że to los o tym zadecyduje.
Tyle było z jej doceniania spontaniczności. Zaczęła w głowie układać listę rzeczy, które powinni kupić przed wyruszeniem w podróż, robiła się ona coraz dłuższa, góry były dużo bardziej wymagające od plaży. Będzie musiała to bardzo dokładnie przeanalizować, do tego Benjy był raczej w średniej kondycji fizycznej, to znaczy ta jego średnia kondycja fizyczna to i tak było więcej od jej maksimum...
- Tak, mamy to. - Musiała się pogodzić z tym, że to miała być Austria, najwyżej będą oglądać kozice hasające po górach, mogło być gorzej, na pewno mogła wylosować jeszcze gorsze miejsce. Co by nie mówić to ona była za to odpowiedzialna, to ona wybrała broszurę. Starała się uśmiechać, chociaż wewnątrz odrobinę panikowała, co też właściwie skłoniło ją do tego, aby sięgnąć po tę ulotkę? Nie miała pojęcia, ale musiała się z tym pogodzić, tyle. - Chyba już się zdecydowaliśmy. - Spojrzała w stronę kobiety siedzącej za ladą, ton jej głosu był aż za bardzo radosny, dało się wyczuć, że nieco gra, musiała się bowiem oswoić z myślą, że spędzą podróż poślubną w Austrii i potrzebowała na to odrobiny czasu. Na pewno do momentu wyruszenia w podróż będzie lepiej.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control