28.04.2026, 21:15 ✶
Jakimś cudem rzeczywistość wokół nas musiała kompletnie się zmienić...
Kurwa...
-Cholerne lustra - mruknął do siebie i zaraz zwrócił się do Electry. -Kiedy ostatni raz znalazłem się w takim lustrzanym świecie, musieliśmy z Anthonym znaleźć handlarza i odkupić od niego klucz, żeby wrócić - czy w tym świecie było podobnie? A może tym razem rozwiązanie było zupełnie inne i bardziej męczące? A może wystarczy, jeśli po prostu znowu walną czołami w lustro?
W tamtym lustrzanym świecie ceną za powrót było wspomnienie. Dziura, na którą rzeczy dookoła zwracały twoją uwagę, ale ty nie byłeś w stanie przywołać obrazów. W tamtym momencie Jessie odwrócił się, kiedy Anthony dokonywał swojej zapłaty, ale nie wiedział, czy jego wuj również odwrócił wzrok. A może Anthony wiedział, które wspomnienie zapewniło Jasperowi powrót?
Zaciśnięte na jego ramieniu palce były... obrzydliwie zimne, mocne i tak bardzo niepodobne do palców jego wuja. Jessie próbował się wyrwać i z niepokojem dotarło do niego, że lustrzany Anthony mu na to nie pozwoli i sam nie da rady się wyswobodzić.
Ciągnięty do salonu, stawiał opór, nawet jeśli był on daremny. Nie rozmyślał za długo nad zmianą tonacji głosu pseudo-Anthony'wgo, ale kiedy padło nazwisko "Selwyn", na ułamek sekundy znieruchomiał. Czyli gdzieś tu był inny Jonathan? Powinien być, prawda?
Wątpliwości przyszły jednak szybciej niż zazwyczaj. Jeżeli Anthony w tym lustrzanym świecie był... taki... to jaki był Jonathan? Jak wielki kontrast stanowił dla Jonathana, którego Jessie znał? Co się działo z Hannibalem? Z Alice? Hestią? Henrym?
-Hej! - zawołał z oburzeniem. -Anthony nie jest nudziarzem! - wyciągnięty z mugolskiego, tandetnego wampirycznego romansidła pseudo-artysto!, dodał w myślach.
I była to na razie ostatnia rzecz, jaką powiedział. Trochę korciło go, żeby zapytać o Jonathana i o parę innych osób. Trochę bardziej korciło go, żeby zapytać o swoją matkę i ojca. Bo może w tym świecie Ned wciąż żył? Jeśli ten Anthony nazywał Charlotte Parkinsonówną to Charlotte i Ned nie wzięli tu ślubu? Nie uciekli do Ameryki? Nie mieli dzieci? A może Anthony nie wiedział o ślubie? Co się działo teraz z Charlotte? Co się działo z Morpheusem?
Zwolniony z zimnego uścisku cofnął się o dwa kroki, rozmasowując ramię. Pseudo-Anthony się rozsiadł na kanapie, Basilius na fotelu, z ciastkiem w ręku, ale Jessie do nich nie dołączył i nie odpowiadał. Częściej zerkał jednak na Electrę. Chciał ją stąd zabrać.
Kurwa...
-Cholerne lustra - mruknął do siebie i zaraz zwrócił się do Electry. -Kiedy ostatni raz znalazłem się w takim lustrzanym świecie, musieliśmy z Anthonym znaleźć handlarza i odkupić od niego klucz, żeby wrócić - czy w tym świecie było podobnie? A może tym razem rozwiązanie było zupełnie inne i bardziej męczące? A może wystarczy, jeśli po prostu znowu walną czołami w lustro?
W tamtym lustrzanym świecie ceną za powrót było wspomnienie. Dziura, na którą rzeczy dookoła zwracały twoją uwagę, ale ty nie byłeś w stanie przywołać obrazów. W tamtym momencie Jessie odwrócił się, kiedy Anthony dokonywał swojej zapłaty, ale nie wiedział, czy jego wuj również odwrócił wzrok. A może Anthony wiedział, które wspomnienie zapewniło Jasperowi powrót?
Zaciśnięte na jego ramieniu palce były... obrzydliwie zimne, mocne i tak bardzo niepodobne do palców jego wuja. Jessie próbował się wyrwać i z niepokojem dotarło do niego, że lustrzany Anthony mu na to nie pozwoli i sam nie da rady się wyswobodzić.
Ciągnięty do salonu, stawiał opór, nawet jeśli był on daremny. Nie rozmyślał za długo nad zmianą tonacji głosu pseudo-Anthony'wgo, ale kiedy padło nazwisko "Selwyn", na ułamek sekundy znieruchomiał. Czyli gdzieś tu był inny Jonathan? Powinien być, prawda?
Wątpliwości przyszły jednak szybciej niż zazwyczaj. Jeżeli Anthony w tym lustrzanym świecie był... taki... to jaki był Jonathan? Jak wielki kontrast stanowił dla Jonathana, którego Jessie znał? Co się działo z Hannibalem? Z Alice? Hestią? Henrym?
-Hej! - zawołał z oburzeniem. -Anthony nie jest nudziarzem! - wyciągnięty z mugolskiego, tandetnego wampirycznego romansidła pseudo-artysto!, dodał w myślach.
I była to na razie ostatnia rzecz, jaką powiedział. Trochę korciło go, żeby zapytać o Jonathana i o parę innych osób. Trochę bardziej korciło go, żeby zapytać o swoją matkę i ojca. Bo może w tym świecie Ned wciąż żył? Jeśli ten Anthony nazywał Charlotte Parkinsonówną to Charlotte i Ned nie wzięli tu ślubu? Nie uciekli do Ameryki? Nie mieli dzieci? A może Anthony nie wiedział o ślubie? Co się działo teraz z Charlotte? Co się działo z Morpheusem?
Zwolniony z zimnego uścisku cofnął się o dwa kroki, rozmasowując ramię. Pseudo-Anthony się rozsiadł na kanapie, Basilius na fotelu, z ciastkiem w ręku, ale Jessie do nich nie dołączył i nie odpowiadał. Częściej zerkał jednak na Electrę. Chciał ją stąd zabrać.