• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious

[01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (192 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#6
29.04.2026, 17:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.04.2026, 12:32 przez Othello Fawley.)  
Znał Lorraine nie od dziś. Jej skłonność do jadowitych, rozwlekłych i w gruncie rzeczy pustych znaczeniowo tyrad dopełniała obrazek. Przedstawiał on zaś kobietę, która w gruncie rzeczy go nie rozumiała. Dlatego, im dłużej słuchał tego wywodu, tym bardziej się irytował. Jego usta ściągnęły się w wyraz kwaśnego obrzydzenia. Jej śmiech, mimo, że charakterystycznie wilowaty, nie powodował w nim ani strachu, ani podziwu.

Othello nie patrzył na nią, lecz na własne odbicie. Podziwiał swój wyraz twarzy, strukturę policzków. Oczy. Uwielbiał swoje oczy. Przenikliwe i szare, zupełnie jak burzowe niebo. „Kim jestem?” – pytał siebie, wpatrując się w swą niewyraźną podobiznę. – ”Kim są ci ludzie, którzy mnie otaczają? Czy jestem skazany na wieczne niezrozumienie? Na wieczną samotność? Może to ona pisana jest wielkim ludziom?”. Odwrócić wzrok musiał, gdy kobieta go do tego zmusiła. Bezceremonialnie nakazała mu patrzeć na siebie. Jakby to ona była najważniejsza. Jakby nie była zaledwie drobinką popiołu w ogromie świata?

Dopiero, gdy skończyła mówić, uśmiechnął się do niej. Jedynie ustami. Oczy pozostawały martwe.

– Zawsze to robisz, Lorraine? Wyciągasz czyjeś słowa i dopowiadasz sobie resztę. Bajasz, gadasz, opowiadasz, oskarżasz, śmiejesz się i płaczesz, a ostatecznie nic z tego nie wynika. Czy to nie smutne? Nasze słowa to zaledwie drgania w powietrzu. Ale ty wprost uwielbiasz słuchać własnego głosu, prawda? Jego tembr pewnie miło rozbrzmiewa ci w uszach, kiedy wypowiadasz te wzniośle ubarwione banały. Czujesz się lepsza, oceniasz innych z moralnego piedestału, który naprawdę budujesz na kłamstwach. Na bzdurach zaczerpniętych z mugolskich religii. Powiem ci więc bardzo jasno i wyraźnie – Jego głos ciął powietrze niczym śnieżyca. – Kłamiesz, a nie ma nic nędzniejszego niż kłamstwo. Nie cenię życia tylko wtedy, gdy kończy się dobrą śmiercią. Nigdy niczego takiego nie powiedziałem. Ale ty lubisz to robić, prawda? Kraść innym ich własne słowa, a potem je przeinaczać dla własnej zabawy? Byle wyjść zwycięską ręką z wydumanej walki, prawda?

Wstał. Tym razem jego twarz stężała.

– Nie ja jestem sztuczny, lecz ty. Udajesz, że zależy ci na tym jednorożcu, tak jakby nie był martwy od wielu, wielu lat. Te zwłoki mają wartość jedynie dlatego, że my ją im nadaliśmy. Ale w jakimkolwiek innym sensie? To zwłoki. Mięso. To my nadaliśmy mu znaczenie. Może więc jestem złym człowiekiem, może jestem brudny, ale przynajmniej… jestem prawdziwy. Jestem sprawczy na tyle, ile pozwalają mi bogowie. Nie urodziłem się skalany, bo nie ma czegoś takiego. Jesteśmy wpleceni w krąg natury, zdeterminowani. Możemy tylko znaczyć i nadawać znaczenie. Zostawiać coś następnym iteracjom nas samych. Z utęsknieniem patrzysz na to, czym to zwierzę już nie jest, nie rozumiesz, że zdążyło się już odrodzić po stokroć. I my odrodzimy się podobnie. Ja nie będę już skalany nienaturalnymi pragnieniami, a ty być może odrodzisz się jako osoba bez złudzeń, którymi obecnie wciąż się karmisz. Złudzeń, które są proste. Które sprawiają, że dobrze się czujesz, ale nie sposób znaleźć w nich choć najmniejszego ziarenka prawdy.

Dotknął gabloty, musnął ją opuszkami palców. Ten dotyk wystarczył.

O nie…

Osunął się na podłogę, jego oczy pokryła gęsta biała mgła.

Usłyszał huk i ujrzał zwierzę biegnące po lesie. Krwawiło. Srebrna posoka barwiła mchy, trawy, korę drzew. Ciekła z rany na boku stworzenia, okrągłej, niewielkiej, ale nader głębokiej. Takiej rany nie mogło uczynić żadne zaklęcie. Za jednorożcem pędził czarodziej, jeden z Fawleyów. Nie miał jednak broni. Nie wykrzykiwał klątw. Rozpaczliwie krzyczał za zwierzęciem, aż wreszcie to upadło na ziemię. Czarodziej przyklęknął obok, łzy ciekły mu z oczu. „To mój akt łaski, przyjacielu. Nie wybaczę tego, co ci zrobili” – rzekł, a potem z jego różdżki wystrzeliły zielone promienie.

Wtedy Othello otworzył oczy.


Książę ciemności
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (3041), Othello Fawley (1618)




Wiadomości w tym wątku
[01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Lorraine Malfoy - 21.02.2026, 14:31
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Othello Fawley - 08.03.2026, 14:22
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Lorraine Malfoy - 06.04.2026, 16:20
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Othello Fawley - 12.04.2026, 12:15
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Lorraine Malfoy - 16.04.2026, 11:38
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Othello Fawley - 29.04.2026, 17:37
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Lorraine Malfoy - 07.05.2026, 20:20
RE: [01.07.1967, Mauzoleum Fawleyów] Any relic of the dead is precious - przez Othello Fawley - 08.05.2026, 17:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa