30.04.2026, 09:02 ✶
Darcy, szczęśliwie, przeżywał obecnie fazę zachłyśnięcia pieniędzmi i lubił myśleć sam o sobie jako o zamożnym, udręczonym artyście, piżamę miał więc zieloną i atłasową, bo zdawała się mu pasować do jego nowego image’u (który istniał tylko w jego własnej głowie). Cieszył się z tego niezmiernie, bo przynajmniej się teraz jej nie wstydził. Nie żeby przeszkadzała mu jej piżama, jego siostra Daisy miała kiedyś całkiem podobną.
– O, tak. Chyba byłaś zainteresowana nagrodą? – przypomniał sobie, bo wczoraj wypytywała o to kelnera. – Hm… sam nie wiem. Umiem całkiem nieźle pisać. Mógłbym pewnie… nie wiem, coś odegrać? Napisać jakąś scenkę. Albo napisać jakąś piosenkę. Problem w tym, że słabo umiem śpiewać. A ty śpiewasz? Tańczysz? Grasz na jakimś instrumencie? – dopytywał, szukając punktu zaczepienia. Nie żeby był lwem scenicznym, ale jurorami ponoć miała być publiczność, i Darcy podejrzewał, że będą już pijani, a raczej super utalentowanych par tutaj nie było.
Siedział na tym łóżku, niepewny, czy wstać, czy w nim zostać, ale w końcu uznał, że chyba jak obojgu będzie głupio się zebrać, to w końcu nie wstaną z niego nigdy, a jednak… w restauracji mieli tak dobre jedzenie, że szkoda byłoby je przegapić! Odrzucił w końcu kołdrę i ruszył do dzbanka z wodą, by sobie go nalać, bo nie miał może kaca mordercy, ale trochę go suszyło, i uniósł go lekko, spoglądając na Ritę pytająco, czy ona też chce. Zastanawiał się też intensywnie, jak to teraz rozegrać logistycznie, żeby ona, skoro brała kąpiel wieczorem, mogła ogarnąć się i wyjść pierwsza, by z łazienki mógł skorzystać on.
– Możemy eee… wyczarować na trochę kotarę, żebyś mogła przejść do łazienki? Jeśli to ci pomoże? – zaproponował w końcu. Mógł też oczywiście odwrócić się do ściany, ale wyglądało to tak, że jest nieśmiała, a Lockhart tak naprawdę w głębi ducha był owszem, trochę egoistycznym i zazdrosnym, ale jednocześnie całkiem sympatycznym chłopcem. Zwłaszcza jak ktoś nie zalazł mu za skórę.
– O, tak. Chyba byłaś zainteresowana nagrodą? – przypomniał sobie, bo wczoraj wypytywała o to kelnera. – Hm… sam nie wiem. Umiem całkiem nieźle pisać. Mógłbym pewnie… nie wiem, coś odegrać? Napisać jakąś scenkę. Albo napisać jakąś piosenkę. Problem w tym, że słabo umiem śpiewać. A ty śpiewasz? Tańczysz? Grasz na jakimś instrumencie? – dopytywał, szukając punktu zaczepienia. Nie żeby był lwem scenicznym, ale jurorami ponoć miała być publiczność, i Darcy podejrzewał, że będą już pijani, a raczej super utalentowanych par tutaj nie było.
Siedział na tym łóżku, niepewny, czy wstać, czy w nim zostać, ale w końcu uznał, że chyba jak obojgu będzie głupio się zebrać, to w końcu nie wstaną z niego nigdy, a jednak… w restauracji mieli tak dobre jedzenie, że szkoda byłoby je przegapić! Odrzucił w końcu kołdrę i ruszył do dzbanka z wodą, by sobie go nalać, bo nie miał może kaca mordercy, ale trochę go suszyło, i uniósł go lekko, spoglądając na Ritę pytająco, czy ona też chce. Zastanawiał się też intensywnie, jak to teraz rozegrać logistycznie, żeby ona, skoro brała kąpiel wieczorem, mogła ogarnąć się i wyjść pierwsza, by z łazienki mógł skorzystać on.
– Możemy eee… wyczarować na trochę kotarę, żebyś mogła przejść do łazienki? Jeśli to ci pomoże? – zaproponował w końcu. Mógł też oczywiście odwrócić się do ściany, ale wyglądało to tak, że jest nieśmiała, a Lockhart tak naprawdę w głębi ducha był owszem, trochę egoistycznym i zazdrosnym, ale jednocześnie całkiem sympatycznym chłopcem. Zwłaszcza jak ktoś nie zalazł mu za skórę.