• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Manchester [12.10.72, ranek] Nie do pary

[12.10.72, ranek] Nie do pary
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#8
01.05.2026, 04:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.05.2026, 04:24 przez Dora Crawford.)  

Brenna chyba trochę nie doceniała tego, co potrafiło dziać się dookoła niej - w końcu chyba Basilius twierdził przez jakiś czas (a może i dalej twierdził) że ciążyła na niej jakaś straszliwa klątwa, która atakowała nawet nie nią samą, a ludzi dookoła. Dora w to nie wierzyła, oczywiście, bo jej nic nigdy strasznego z Brenną nie spotykało. Znaczy może czasem były to rzeczy o podwyższonym ryzyku, ale nic z czym nie byłyby sobie w stanie do tej pory poradzić. Pan Anders powinien się więc mieć na baczności, chociażby tak na wszelki wypadek.

Dora uśmiechnęła się do szanownego pana szeroko i niezwykle ciepło, że uległ im namowom, a potem odprowadziła go spojrzeniem, kiedy wstał od stolika by pójść się teleportować. Cóż, poszło łatwiej niż myślała, bo trochę chyba spodziewała się prawdziwej batalii o te lusterka. Ale może faktycznie wszyscy tutaj chcieli mieć dopasowane komplety i nie zaprzątać sobie tym głowy.

- Napiłabym się herbaty - powiedziała po chwili, kiedy sama odsunęła sobie krzesło i teraz obie siedziały przy stole, grzecznie czekając na pana Andersa. Przez moment się chyba nad tą herbatą wahała, zastanawiając czy faktyzcnie w tym lokalu ją serwowano, ale jeśli było to coś podobnego do Dziurawego Kotła, to raczej powinno oferować napoje bezalkoholowe. Mogła się chyba zastanawiać trochę szybciej, bo mężczyzna obrócił w trybie natychmiastowym. Skończyło się więc tylko na machaniu nogami pod stołem i z patrzeniem w namyśle na znajdujący się w zasięgu wzroku bar.

Kiedy lusterka znalazły się na blacie stołu, Dora spojrzała na nie z zaciekawieniem, pochylając się do przodu i opierając się na łokciach. Nie to, że nigdy lusterek dwukierunkowych na oczy nie widziała, no bo przecież sama śmigała z jednym z kieszeni, tym samym które wręczyła jej jeszcze w lecie Brenna, ale bardziej interesowało ją czy faktycznie Anders był właściwym człowiekiem. Bo co by to było, gdyby okazało się że sprzedawca, który pomylił zamówienia, pomyliłby więcej jak ich dwa i to byłaby cała wielka afera lusterkowa na połowę Anglii? Całe szczęście, nie musiały teraz gonić na innymi ewentualnymi posiadaczami ich lusterek, bo kiedy Brenna aktywowała jedno z nich, zamajaczyła w nim twarz Andersa, który spoglądał na drugie. Wszystko było na swoim miejscu i Dora odetchnęła z wyraźną ulgą.

Anders natomiast przez chwilę jeszcze patrzył kontrolnie, ale nawet jeśli by chciał, to nie miał się do czego przyczepić. Wyciągnął więc rękę po podawane mu lusterko, spasował je z już posiadanym i schował. Lekki, łatwy do przeoczenia uśmiech sugerował, że nie spodziewał się takiego obrotu spraw, ale nie zamierzał narzekac kiedy rozwiązanie problemu praktycznie samo do niego przyszło.

- Dziękujemy, że zgodził się pan tak szybko to z nami załatwić - zaćwierkała Dora, posyłając kolejny uśmiech w kierunku mężczyzny. Pan Anders chyba też na to trochę wreszcie zmiękł, bo zamiast dalej udawać gbura to wyprostował się nieco, odchrząknął i nawet uśmiechnął. Trochę krzywo, ale według młodej Crawleyówny całkiem szczerze. Przynajmniej próbował.

- Tak. W każdym razie, skoro problem rozwiązał się sam to nic tu po mnie - zakomunikował, trochę chyba niezdecydowany, a może nie był aż tak nawykły do bycia miłym człowiekiem. Albo że inni byli dla niego mili, kto wie. Tymi też słowami pożegnał się z nimi, bo zaraz odwrócił się i ruszył do baru, chyba chcąc dokończyć... cokolwiek robił tutaj zanim pojawiła się Menodora i Brenna.

- Miłego dnia! - pożegnała go jeszcze Dora. - Wiesz co, może napijemy się tej herbaty w domu? W sensie skoro już mamy tutaj te lusterka, całe i dopasowane, to możemy wracać do domu - dziewczyna przeniosła błękitne spojrzenie na przyjaciółkę, gotowa w sumie wstać i wyjść. Nie rozdziewała się nawet jakoś specjalnie i wciąż miała na sobie tak samo płaszcz jak i szalik. A po prawdzie to wolała już pić herbatę w domu, bo tam była dokładnie taka jak sobie wymarzyła. Znaczy tutaj też pewnie był bardzo dobra, ale nie musiały tego sprawdzać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1544), Dora Crawford (1524)




Wiadomości w tym wątku
[12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Brenna Longbottom - 24.03.2026, 08:40
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Dora Crawford - 08.04.2026, 20:15
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Brenna Longbottom - 10.04.2026, 16:41
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Dora Crawford - 10.04.2026, 17:48
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Brenna Longbottom - 11.04.2026, 14:57
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Dora Crawford - 12.04.2026, 01:09
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Brenna Longbottom - 13.04.2026, 19:01
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Dora Crawford - 01.05.2026, 04:19
RE: [12.10.72, ranek] Nie do pary - przez Brenna Longbottom - 01.05.2026, 07:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa