14.03.2023, 21:39 ✶
Na krótki moment stracił zainteresowanie treścią jej wypowiedzi na rzecz barwie głosu. Poza lekkim napięciem wyczuwalnym w powietrzu wydawała się pełna zdrowia i humoru. Może wpatrywał się w nią intensywnie? Nie, skąd. Dbał o to aby spoglądać na różne obiekty aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Być może zapomni o nim gdy tylko opuści próg tego sklepu. Choć był inicjatorem wymazywania jej wspomnień to sama myśl, że nie wiedziałaby o jego istnieniu trochę go zabolała. Nie potrafił zrozumieć czemu tutaj przyszedł. Wyciągnął dłoń odzianą w skórzaną rękawiczkę i odebrał od niej tubkę.
- Maść będzie dobra. Potrzebuję jej tylko w większej ilości. - zerknął na te piętnaście mililitrów maści, która starczy mu zapewne na dobre kilka minut. Eksperymentował, a jakże. Być może podświadomie brał przykład ze swojego stwórcy i starał się próbować czegoś nowego. Nikt nie poda gotowego rozwiązania... dosyć mocno się o tym przekonał te niemal dwa tygodnie temu.
- To chętnie złożę większe zamówienie. Nie trzeba wysyłać mi tego w paczce. Mam niedaleko, mogę w każdej chwili przyjść po odbiór. - kłamał jak z nut a aktorem nie był tak dobrym jakby chciał. To Charles odpowiadał za wciskanie ludziom bajeczek, a nie on. Miał nadzieję, że dziewczyna nie spostrzeże tego kłamstewka w jego obliczu.
- Wątpię aby jakakolwiek herbata mogłaby dorównać twojemu uśmiechowi... ale goździki chętnie przyjmę. - cokolwiek mi dasz, wezmę. Nie miał pojęcia czemu próbuje ją poderwać... bo to właśnie próbuje zrobić? O cholibka, i to niechcący wyrzucał z siebie takie słowa! To było od niego silniejsze.
Odwrócił głowę gdy tylko usłyszał brzęczenie dzwoneczka. Wymamrotał powitanie i wrócił spojrzeniem do Aveliny - zdecydowanie ciekawszej opcji tego dnia aniżeli jakiś tam klient. Zdziwił się jednak - co pokazał przez zmarszczenie bladorudych brwi - że mężczyzna usiadł i zajął się książką. To wampir próbuje tutaj udawać normalnego a tuż za rogiem pojawia się dziwadło. Kto normalny po wejściu do sklepu siada na krześle i zanurza się w lekturze? Uśmiechnął się do siebie z lekkim politowaniem i przeniósł wzrok na Avelinę.
- Maść, herbata... a coś na bazie eliksiru pieprzowego lecz hm... na niedokrwistość? - mógł uchodzić za anemika więc i niedokrwistość była jak najbardziej wskazana. Powinien iść do apteki a przyszedł tutaj. Ignorował innego klienta i co więcej, nie zamierzał spieszyć się z zakończeniem składania zamówienia. Gotów był zapytać o skład wszystkiego, co mu pokaże byleby angażowała się i uśmiechała, próbując go zachęcić do roli klienta.
- Maść będzie dobra. Potrzebuję jej tylko w większej ilości. - zerknął na te piętnaście mililitrów maści, która starczy mu zapewne na dobre kilka minut. Eksperymentował, a jakże. Być może podświadomie brał przykład ze swojego stwórcy i starał się próbować czegoś nowego. Nikt nie poda gotowego rozwiązania... dosyć mocno się o tym przekonał te niemal dwa tygodnie temu.
- To chętnie złożę większe zamówienie. Nie trzeba wysyłać mi tego w paczce. Mam niedaleko, mogę w każdej chwili przyjść po odbiór. - kłamał jak z nut a aktorem nie był tak dobrym jakby chciał. To Charles odpowiadał za wciskanie ludziom bajeczek, a nie on. Miał nadzieję, że dziewczyna nie spostrzeże tego kłamstewka w jego obliczu.
- Wątpię aby jakakolwiek herbata mogłaby dorównać twojemu uśmiechowi... ale goździki chętnie przyjmę. - cokolwiek mi dasz, wezmę. Nie miał pojęcia czemu próbuje ją poderwać... bo to właśnie próbuje zrobić? O cholibka, i to niechcący wyrzucał z siebie takie słowa! To było od niego silniejsze.
Odwrócił głowę gdy tylko usłyszał brzęczenie dzwoneczka. Wymamrotał powitanie i wrócił spojrzeniem do Aveliny - zdecydowanie ciekawszej opcji tego dnia aniżeli jakiś tam klient. Zdziwił się jednak - co pokazał przez zmarszczenie bladorudych brwi - że mężczyzna usiadł i zajął się książką. To wampir próbuje tutaj udawać normalnego a tuż za rogiem pojawia się dziwadło. Kto normalny po wejściu do sklepu siada na krześle i zanurza się w lekturze? Uśmiechnął się do siebie z lekkim politowaniem i przeniósł wzrok na Avelinę.
- Maść, herbata... a coś na bazie eliksiru pieprzowego lecz hm... na niedokrwistość? - mógł uchodzić za anemika więc i niedokrwistość była jak najbardziej wskazana. Powinien iść do apteki a przyszedł tutaj. Ignorował innego klienta i co więcej, nie zamierzał spieszyć się z zakończeniem składania zamówienia. Gotów był zapytać o skład wszystkiego, co mu pokaże byleby angażowała się i uśmiechała, próbując go zachęcić do roli klienta.