Ururu był niesamowicie wciągnięty w treść książki o upadających koloniach Wielkiej Brytanii. Już za jego czasów Imperium Brytyjskie chyliło się ku końcowi, ale teraz to już mało co zostało. Wszelkie inwestycje obróciły się w niwecz, gdy ludy rodzime lub sprowadzone kazały królowi wynieść się z ich ogródka. Cóż, a potem królowej. Kiedyś Ururu nie interesował się polityką, lecz wraz z nadrabianiem zaległości w obszar jego zainteresowania wpadło tak naprawdę wszystko. W ciągu tych kilkudziesięciu lat świat przeżył tyle zmian i dokonał tylu odkryć, że Marquezowi czasu nie starczało. A w końcu powinien zająć się życiem. Nie może wiecznie mieszkać u Heather. Musi przynajmniej znaleźć pracę.
Może Aveline mogłaby mu z tym pomóc?
Oderwał się gwałtownie od książki. Klient jeszcze tu był i rozmawiał z czarownicą.
— Niech pan ograniczy spożywanie błonnika i picie herbaty, szczególnie czarnej i do posiłku — odezwał się. — Najlepsze źródło żelaza jest z produktów pochodzenia zwierzęcego, nie wiem jak to się odnosi do eliksirów, ale może warto to wziąć pod uwagę. Wątróbka drobiowa jest tutaj bardzo dobra. Inna ważna sprawa, wapno może utrudniać wchłanianie żelaza. Pomogą panu zielone warzywa jak brokuły, sałata, jarmuż oraz wypieki drożdżowe. I do tego woda z cytryną.
Psidwaki mają niesamowicie wyczulony węch, ale i one nie potrafią wytropić kto pytał.