Może i mu mówiła o tej Jenkins, może nie. Czas zakrzywiał się i rozwarstwiał, jakby zamiast paru tygodni minęły długie miesiące, i czasem Atreusowi ciężko było się połapać w natłoku informacji. Najwyżej będzie musiała to wszystko powtórzyć, a wtedy zapali mu się w głowie lampka, ze faktycznie, coś takiego było.
- Ale musi mu być najpierw gorzej - mruknął, ale skrzywił się też zaraz, bo ewidentnie próbowała być sprytna. - Ciekawe. A myślałaś o tym, żeby samej czasem usiąść? Też ci to zaproponuję - prychnął, bo traktowała go tak, jakby sama nie latała w każdą możliwą stronę i czasem ignorowała to jak się czuje, byle tylko móc zrobić więcej. Czasem wydawało mu się, że byli zadziwiająco do siebie podobni pod pewnymi względami.
Kiedy oparła się o jego ramię, sam ułożył swoją głowę o jej, splatając ich dłonie ze sobą. Wyglądał za okno, obserwując jak światła i kształty samochodów rozmazują się od prędkości, jaką osiągał Błędny Rycerz, pędząc przed siebie do kolejnego przystanku. Na szczęście też, ominął ich moment, kiedy wszystko miało się przetasować, a krzesła zmienić w łóżka.
Nie zapomnę zrzucić na ciebie winy, jeśli coś się stanie - odpowiedział rozbawiony w myślach, ale nie drążył dalej. Jego też wciąż ćmiła głowa, obita o kamienie kiedy spadł z urwiska i komunikacja falami przychodziła z trudem. Z resztą, tak długo już nie drążył tematu tego, co mogłaby mu powiedzieć, że nie zamierzał nagle naciskać.