07.05.2026, 20:30 ✶
Pocałunek był przyjemnie elegancki, wyrafinowany w technice i jakże perfekcyjnym wykonaniu. Miał w sobie obietnicę możliwości potencjalnego kochanka, ale też świadczył o nim per se, a obraz który wyłaniał się przed przyjezdną był nader przyjemny.
Łatwo było wpaść w stare tory, zwłaszcza w nowym środowisku, w którym dopiero próbowała się odnaleźć, pozbawiona porządnego zaplecza. Improwizacja wciąż jednak stanowiła jej mocną stronę, podobnie jak kokieteryjny śmiech, którym teraz radośnie obdarzyła tak mężczyznę, jak i dość upiorne w swoich założeniach otoczenie.
- Ależ oczywiście mój drogi, ze mną zawsze jest ciekawie - nie odsuwała się, jeszcze nie, chcąc pozostawić na szacie wspomnienie własnego zapachu, aurę tajemniczości, perfum niosących skojarzenie z morzem i bielą wzburzonej fali. Delikatnie przygryzła wargę, rozważając kolejny krok w tym tańcu wzajemnej fascynacji i w sumie... taniec wydał się odpowiednim kierunkiem. O północy z tego co słyszała miały być zdjęte maski, choć wolałaby chwilę wcześniej umknąć, pozostawić tajemnicę, wspomnienie, które kiedyś... kto wie, przyniosłoby oczekiwany efekt, napięcia na którym mogłaby grać.
Z drugiej strony wciąż pozostawało ryzyko, że więcej się nie spotkają, lub zwyczajnie nie rozpoznają w tłumie wiedźm i magów. Szczęśliwie nie musiała podejmować tej decyzji teraz.
- Byłeś kiedyś na rejsie w morzu śrudziemnym? Wyborne słońce, doskonała aura. Nie za ciepło i nie za zimno. A Itaka... zachwycająca! Wiedziałeś być może o tym, że wiedźma Kirke pozostawiła tam... - ujęła swojego kawalera pod ramię i zainicjowała powrót do sali balowej, by w sposób całkiem publiczny dać się porwać w jego ramionach w wirujący puls walca. A potem... kto wie, może znaleźć równie elegancki i wyrafinowany sposób na to, by to spotkanie nie okazało się jednorazowe. Kto wie...
Łatwo było wpaść w stare tory, zwłaszcza w nowym środowisku, w którym dopiero próbowała się odnaleźć, pozbawiona porządnego zaplecza. Improwizacja wciąż jednak stanowiła jej mocną stronę, podobnie jak kokieteryjny śmiech, którym teraz radośnie obdarzyła tak mężczyznę, jak i dość upiorne w swoich założeniach otoczenie.
- Ależ oczywiście mój drogi, ze mną zawsze jest ciekawie - nie odsuwała się, jeszcze nie, chcąc pozostawić na szacie wspomnienie własnego zapachu, aurę tajemniczości, perfum niosących skojarzenie z morzem i bielą wzburzonej fali. Delikatnie przygryzła wargę, rozważając kolejny krok w tym tańcu wzajemnej fascynacji i w sumie... taniec wydał się odpowiednim kierunkiem. O północy z tego co słyszała miały być zdjęte maski, choć wolałaby chwilę wcześniej umknąć, pozostawić tajemnicę, wspomnienie, które kiedyś... kto wie, przyniosłoby oczekiwany efekt, napięcia na którym mogłaby grać.
Z drugiej strony wciąż pozostawało ryzyko, że więcej się nie spotkają, lub zwyczajnie nie rozpoznają w tłumie wiedźm i magów. Szczęśliwie nie musiała podejmować tej decyzji teraz.
- Byłeś kiedyś na rejsie w morzu śrudziemnym? Wyborne słońce, doskonała aura. Nie za ciepło i nie za zimno. A Itaka... zachwycająca! Wiedziałeś być może o tym, że wiedźma Kirke pozostawiła tam... - ujęła swojego kawalera pod ramię i zainicjowała powrót do sali balowej, by w sposób całkiem publiczny dać się porwać w jego ramionach w wirujący puls walca. A potem... kto wie, może znaleźć równie elegancki i wyrafinowany sposób na to, by to spotkanie nie okazało się jednorazowe. Kto wie...
Koniec sesji
sukienka poglądowo![[Obrazek: d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg]](https://i.pinimg.com/1200x/d3/39/b9/d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg)