- Dora - podsumowała cały jego proces dopasowania jej do odpowiedniej osoby. Żadna Menodora, Crawley, Dorothea czy Crawford. Dora. Dziewczyna miała wrażenie, że Sam był tak oderwany od życia codziennego Doliny, że pewnie nawet nie wiedział jak faktycznie się nazywała, biorąc pod uwagę że zawsze przedstawiała się imieniem. Cztery proste litery, którymi jednocześnie zwracali się do niej wszyscy. Sam zawsze wydawał się jej w swoim oderwaniu bardzo przyjemnym człowiekiem, bo akurat to mieli wspólnego - oboje żyli gdzieś na granicy, jedną nogą w świecie normalnych czarodziei, a drugą w zieleni łąk i drzew.
- Czy idę? Chyba bardziej... przychodzę. To dla ciebie - uniosła nieco koszyk, dając mu znać że miała na myśli zawartość wiklinowego nosidła. Weszła do środka i rozejrzała się z pewnym smutkiem. Ogień oblizał ściany, zjadł dach i przez moment zrobiło się jej głupio, ze nie zdawała sobie sprawy z tego stanu rzeczy, bo była zbyt zajęta tym co stało się z Warownią, listem, własną rodziną i śmierciożercą, który rozdarł jej duszę. - Ah, tak... tata, rodzeństwo... - wymruczała, siłując się ze słowami. - To wszystko bardzo skomplikowane. Ta cała Spalona Noc, to była straszna i okropna rzecz - westchnęła, siadając na zaoferowanym zydelku bez oponowania. Ułożyła sobie koszyczek na kolanach i zdjęła ścierkę, którą nakryła wszystko co w nim miała. - Robisz rzeczy z drewna, więc pomyślałam że teraz musisz tak strasznie dużo pracować. Wszyscy potrzebują, żeby im coś naprawić. No więc przyniosłam ci trochę rzeczy, które się ocalały, albo które udało się jakoś zrobić. Mam ciasteczka, owsiane i z innym paździerzem, jak to mówi mój tata. No bo są takie suche - uśmiechnęła się lekko. - I wzięłam jeszcze parę słoiczków, o tutaj są jabłka i gruszki, zmieszałam je razem jeśli to nie problem. A tutaj truskawki, bo parę miałam - unosiła po kolei rzeczy. - Hmm, co tam jeszcze. Aha, no chleb? Dzisiaj piekłam. No i dorzuciłam do tego jeszcze porcje eliksiru na zmęczenie - wskazała na fiolki, każda mieszcząca w sobie jedną porcję. - Mam nadzieję, że ci się to wszystko przyda. A no i że będzie smakować.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.