• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue

[20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
10.05.2026, 21:02  ✶  

Powinna być gotowa na to, że coś zacznie się pieprzyć. Przez chwilę bowiem znowu było zwyczajnie, neutralnie, mieli szansę ponownie cieszyć się każdą chwilą, rzeczywistość jednak wolała im udowadniać, że spokój raczej nie był im pisany. Nie spodziewała się tego, że ten wieczór potoczy się w takim kierunku, nie zakładała, że wracając do domu spotka jego nienormalną byłą, jak widać jednak na załączonym obrazku wypadało przywyknąć do tego, że zamierzała zaburzać ich rzeczywistość. Nie był to pierwszy raz, kiedy przypominała o swojej obecności. To, co prawdopodobnie zrobiła z jej mieszkaniem było najwyraźniej dopiero początkiem tej całej przeprawy. Była zła na siebie, że nie udało jej się zareagować, że jej umysł znowu ją zawiódł, że zamarła w tamtym momencie. Nigdy sobie tego nie wybaczy, pozostawało jej wierzyć, że nadarzy się kolejna okazja, aby trafić na tamtą kobietę. Niby nie chciała jej widzieć, nie chciała, aby ich niepokoiła, z drugiej jednak strony miała ochotę wygarnąć Alice co dokładnie o niej myślała.

Była zła, nie ukrywała wcale swojej irytacji, zresztą zdawała sobie sprawę z tego, iż raczej nie potrafiłaby tego zrobić. Jej twarz pokazywała wszystkie emocje, jakie ją w tej chwili wypełniały. Nie była wkurzona na swojego męża, właściwie nieco martwiła się tylko tego, że tamta wmanipulowała go w jakąś rozmowę, wiedziała, że obawy należały raczej do bezpodstawnych, bo Benjy był jedną z tych osób, która potrafiła sobie doskonale radzić z osobami, których nie chciała widzieć, mimo wszystko gdzieś tam tłumaczyła to sobie tak, że mieli wspólną, być może bardzo odległą historię, ale jednak ona istniała.

Słowa, które powiedziała wydawały jej się być bardzo konkretne. Nie owijała w bawełnę, powiedziała, to co jej się przytrafiło, a mimo wszystko usłyszała to co? padające z jego ust. Nie chciała się powtarzać, najchętniej w ogóle nie poruszałaby tego tematu, a jednak wiedziała, że to nie byłoby odpowiednie, bo zaczęłoby ją męczyć to, że o to nie zapytała. - Spotkałam Alice, kiedy wracałam do domu. - Powtórzyła się, skoro potrzebował to usłyszeć bardziej wyraźnie, to wydusiła z siebie te słowa.

Nie miała pojęcia skąd właściwie była żona jej męża wiedziała, gdzie mieszkają, nie miała pojęcia skąd wiedziała o jego powrocie, o tym, że byli razem, póki co wolała się na tym nie skupiać, bo i tak te informacje, które już posiadała powodowały u niej wystarczająco zmartwień. Nie podobało jej się to, że kręciła się obok. Ufała Benjy'emu, ale nie ufała Alice, nie była w stanie przewidzieć tego, jak bardzo zafiksowała się na tym, żeby mieszać w ich życiu, a wiedziała, że nie należała do najprzyjemniejszych osób i lubiła robić na złość - nie sądziła, aby na przestrzeni lat miało się to zmienić.

Prue położyła ten nieszczęsny list na blacie, nie chciała wiedzieć, co znajdowało się w środku, mogła go wyrzucić i udać, że go nie znalazła, zignorować to, że ją spotkała, ale to spowodowałoby, że nie omówiliby problemu, jaki zaczynał istnieć. Nie do końca wiedziała w jaki sposób powinna się zachować, więc zrobiła to, co uważała w tej chwili za najprostsze, zamierzała się napić, istniała szansa, że alkohol będzie odpowiedzią. Najwyżej rano będzie tego żałowała.

Gdy wypiła pierwszą szklankę, przyjemne ciepło zaczęło wypełniać jej ciało, postanowiła nalać sobie kolejną, kiedy to zrobiła wdrapała się na blat i na nim usiadła. Póki co wpatrywała się w szklankę, którą trzymała w dłoni, obracała nią i spoglądała na to jak bursztynowy trunek rozlewał się po jej brzegach. Być może nie powinna była o to pytać, ale nie mogła się powstrzymać, przecież nie mogła mieć pewności, a może mogła mieć, na pewno nie stałby tak spokojnie w tej kuchni i przygotowywał dla nich posiłku, gdyby z nią rozmawiał. Poczuła, że żołądek zaczął jej się zaciskać, jakby wiązał się w nim supeł, była zdenerwowana, być może zła na siebie, że w ogóle wzięła to pod uwagę. Nadal nie do końca wiedziała, jak powinna reagować na tę kobietę.

W końcu uniosła wzrok i na niego spojrzała. Nie chciała obwiniać go o to, że na nią wpadła, nie miał najmniejszego wpływu na to, że jego żona była nieszczególnie stabilna. - To dobrze. - Nie podobało jej się to, że Alice pojawiała się tak blisko nich, że pozwalała sobie na mieszanie w ich całkiem stabilnym życiu. Mogliby teraz siedzieć gdzieś w salonie i zajmować się czymś dużo przyjemniejszym, a musieli przeprowadzać tę rozmowę.

- Po prostu obawiałam się, że skoro była tak blisko to postanowiła Cię nagabywać. - Wolała wyjaśnić z czego wynikało jej nastawienie. Nie miała zaufania do Alice, to, co mówiła brzmiało głupio, doskonale o tym wiedziała.

- Nie podoba mi się to, że jest tak blisko. - Nie wiedziała, jakie były intencje tej kobiety i dlaczego chciała się kontaktować z Benjy'm akurat teraz, nie wierzyła jednak w przypadki, czuła, że musiało być to związane z tym, że wreszcie zaczęło im się układać.

- Wiem, że nie masz na to wpływu. - Zaczęła mówić dalej, nie chciała, żeby sądził, iż jest zła na niego, że ma do niego jakieś pretensje, po prostu nie do końca czuła się pewnie z tym wszystkim.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5447), Pan Losu (65), Prudence Fenwick (3677)




Wiadomości w tym wątku
[20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 05.05.2026, 20:14
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 05.05.2026, 21:33
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 06.05.2026, 00:09
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 06.05.2026, 20:05
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 08.05.2026, 23:53
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 10.05.2026, 21:02
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 11.05.2026, 21:34
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.05.2026, 07:07
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 12.05.2026, 23:15
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 13.05.2026, 21:23
RE: [20.10.72] total eclipse of the common sense | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 13.05.2026, 21:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa