Atreus zaśmiał się. Krótko i niemalże szczekliwie, bo jakby nie patrzeć - lepiej tego Louvain ująć nie mógł. Nie ważne co Mulciber by zrobił, nie ważne jak bardzo by gadał, jak mocno stara Philomena próbowałaby naprawić wszystko i poskładać, pod koniec dnia gówno zawsze będzie gównem. Zignorowanie tematu i tego, co Alexander dookoła siebie siał, było chyba najlepszym możliwym rozwiązaniem w tym momencie. A przynajmniej eleganckim, bo zbywanie tego wszystkiego jasno sugerowało, że nie było się czym przejmować. Jak wyglądała prawda? To już nie miał znaczenia. Loretta wyjechała, jak przed chwilą zakomunikował Lestrange.
Powiódł spojrzeniem za przyjacielem, wciąż rozjebany na siedzisku i jakby z pewnym ociąganiem zabierając się do całego tego sparingu. Dogasił papierosa o najbliższe oparcie i rzucił go gdzieś przed siebie, nie przejmując się śmieceniem. Ktoś przyjdzie i posprząta, w ramach swojej pracy, a oni mieli teraz ważniejsze rzeczy do roboty. Szpej został dopięty na ostatnią klamerkę, oboje znaleźli się na nogach, a kafel poszedł z rąk do rąk. Jeszcze trochę i można by zapomnieć, że nie mieli już po dwadzieścia parę lat, a byli o dekadę młodsi i właśnie szli na trening na stadionie, który stał nieopodal szkolnego zamku.
Bulstrode wcisnął kafla pod pachę, odbijając się od ziemi lekko, ale i z naturalną pewnością siebie. Może i nie latał teraz regularnie na miotle, bo i nie miał ku temu powodów, ale pewnych rzeczy się nie zapominało. Dla mugoli była to jazda na rowerze, a dla czarodziejów latanie na miotle. W powietrzu czuł się, jakby wszystkie zmartwienia i troski zostawały na dole, wśród wilgotnych od mgły traw i trybun. Jakby na moment nic nie miał znaczenia oprócz tego ich małego sparingu.
Nie śpieszył się, jakby w przewrotnym kontraście do Lestrange'a, unosząc się na niewielką wysokość i tam, zawisnąwszy w powietrzu, pozwalając mu zająć stanowisko obrońcy przy obręczach. Brakowało mu w dłoni pałki i śmigającego gdzieś nad głową tłuczka, ale cóż, nie można było mieć w życiu wszystkiego.
Wreszcie poruszył się; pochylając nad trzonkiem miotły, kiedy ta wystrzeliła do przodu szybko i gwałtownie. Leciał po łuku, by w pewnym momencie skręcić gwałtownie, próbując zmylić wiszącego przy obręczach przyjaciela, a kafel poleciał, wyrzucony by zdobyć punkt.
// af ◉◉◉◉○ na rzucanie kaflem
Sukces!