15.03.2023, 04:53 ✶
Atreus jednocześnie bardzo wierzył w swoje umiejętności oratorskie, a z drugiej doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak mało z siebie właśnie wkłada w próbę udobruchania wilkołaka. Jego słowa, tak pospolite w brzmieniu, na niego samego miałyby wątpliwe działanie. Czy to jednak za sprawą jakiegoś pokrętnego zrządzenia losu, czy to może to sam jego mundur zadziałał cuda, stojący przed nim mężczyzna zdawał się opamiętać. Rozdarte ubranie wciąż oblekało ludzkie ciało, co sam auror przyjął z wyraźną ulgą.
Wyprostował się, ale dłoń przez dłuższą chwilę trzymał jeszcze na rękojeści różdżki, jakby wciąż jeszcze wątpiąc w cały ten swój sukces. W końcu jednak odpuścił całkowicie, zamiast po broń, sięgając do kieszeni marynarki po notesik.
- Imię i nazwisko. - oznajmił pewnym siebie głosem, oczekując danych osobowych zarówno od samego wilkołaka, jak i mężczyzny, który jeszcze nie tak dawno chciał iść z nim na pięści. Spisał ich i dopiero wtedy odwrócił się do Brenny, wręczając jej karteczkę z danymi osobowymi. W końcu zajmowanie się zwykłymi awanturnikami należało do obowiązków BUMowców, prawda?
- Czy możemy... - zaczął, spojrzeniem wędrując w stronę loteryjnego koła goblina. - Sprawdzić loterię fantową? Jestem absolutnie przekonany, że ten goblin dopuszcza się oszustw za każdym razem, kiedy tylko rozstawia tę swoją loterię - mimo, że w jego głosie dało się wyczuć pewne napięcie, jednocześnie zdawał się absolutnie niewzruszony swoją prośbą. Jakby zaledwie proponował dalszą drogę dla ich patrolu.
Wyprostował się, ale dłoń przez dłuższą chwilę trzymał jeszcze na rękojeści różdżki, jakby wciąż jeszcze wątpiąc w cały ten swój sukces. W końcu jednak odpuścił całkowicie, zamiast po broń, sięgając do kieszeni marynarki po notesik.
- Imię i nazwisko. - oznajmił pewnym siebie głosem, oczekując danych osobowych zarówno od samego wilkołaka, jak i mężczyzny, który jeszcze nie tak dawno chciał iść z nim na pięści. Spisał ich i dopiero wtedy odwrócił się do Brenny, wręczając jej karteczkę z danymi osobowymi. W końcu zajmowanie się zwykłymi awanturnikami należało do obowiązków BUMowców, prawda?
- Czy możemy... - zaczął, spojrzeniem wędrując w stronę loteryjnego koła goblina. - Sprawdzić loterię fantową? Jestem absolutnie przekonany, że ten goblin dopuszcza się oszustw za każdym razem, kiedy tylko rozstawia tę swoją loterię - mimo, że w jego głosie dało się wyczuć pewne napięcie, jednocześnie zdawał się absolutnie niewzruszony swoją prośbą. Jakby zaledwie proponował dalszą drogę dla ich patrolu.