12.05.2026, 07:38 ✶
– Być może już wcześniej właściciel nie miał do tego serca, czasu albo pieniędzy – stwierdził Christopher, rozglądając się po ogrodzie. Nie miał oka Victorii do takich rzeczy, a jego wiedza o przyrodzie kończyła się na kwiatach i liściach, których kształtów używał do ozdabiana sukien, ale nawet on widział, że część bluszczu pnącego się po murach jest uschnięta, chwasty rozrosły się między rabatami, a żywopłot domagał się gwałtownie przycięcia. To były jednak rzeczy, które dość łatwo mógł ogarnąć, pokazując je po prostu odpowiednim osobom palcem: bardziej interesował go sam dom. – Pewnie powinienem był dopytać o poprzedniego właściciela. Może nie mieszkał tu od jakiegoś czasu albo był starszy? – stwierdził, przystając i przypatrując się bryle budynku.
Podobały mu się okna: Chris lubił mieć dużo światła, nie tylko w pracowni. Wieżyczka stanowiła miłe urozmaicenie konstrukcji, podobnie jak zdobienia, bo Rosier wprawdzie doceniał prostą elegancję prostoty w niektórych projektach, ale zdecydowanie nie traktował jej jako czegoś, co powinno dotyczyć jego domu. Mieszkanie w Londynie… tak, to było coś innego, tu chyba niezbyt go interesowało, jak będzie wyglądać z zewnątrz, póki w środku będzie elegancko i użytkowo, ale odkrył, że teraz, kiedy szuka czegoś poza miastem, ma wygórowane wymagania.
– Jeżeli terroryści w szlafrokach nie postanowią sprawić nam kolejnej niespodzianki, sądzę, że w okolicach grudnia powinno być już łatwiej, a jeśli się uprę, załatwię zamówienie z Francji – skwitował Chris, ruszając w stronę drzwi wejściowych. Pieniądze i znajomości sporo rzeczy potrafiły załatwić, a on… chciał przeprowadzić się w miarę szybko, skoro jego mieszkanie nieważne, kto by na to nie patrzył, dalej było pełne sadzy, zaś życia z rodzicami miał dość, ale też nie musiał mieć od razu wszystkiego ułożonego. – Zrobiłaś złoty interes załatwiając to sobie przed wrześniem, Victorio. Podoba mi się bryła budynku. To ogrodzenie i żywopłoty to też dobry pomysł. Ale tak naprawdę decydujące będzie to, co znajdziemy w środku…
Wyciągnął klucze, otworzył drzwi, a potem kurtuazyjnie przepuścił Victorię przodem.
Co jest nie tak z domem?
1 – jest nawiedzony
2 – siedzi w nim poltergeist
3 – w szafie dosłownie znajdą trupa
4 – w zasłonach siedzą bahanki czy jak to się zwało, a w szufladzie bogin
5 – znajdują oznaki świadczące o tym, że mieszkający tu człowiek był przestępcą
Podobały mu się okna: Chris lubił mieć dużo światła, nie tylko w pracowni. Wieżyczka stanowiła miłe urozmaicenie konstrukcji, podobnie jak zdobienia, bo Rosier wprawdzie doceniał prostą elegancję prostoty w niektórych projektach, ale zdecydowanie nie traktował jej jako czegoś, co powinno dotyczyć jego domu. Mieszkanie w Londynie… tak, to było coś innego, tu chyba niezbyt go interesowało, jak będzie wyglądać z zewnątrz, póki w środku będzie elegancko i użytkowo, ale odkrył, że teraz, kiedy szuka czegoś poza miastem, ma wygórowane wymagania.
– Jeżeli terroryści w szlafrokach nie postanowią sprawić nam kolejnej niespodzianki, sądzę, że w okolicach grudnia powinno być już łatwiej, a jeśli się uprę, załatwię zamówienie z Francji – skwitował Chris, ruszając w stronę drzwi wejściowych. Pieniądze i znajomości sporo rzeczy potrafiły załatwić, a on… chciał przeprowadzić się w miarę szybko, skoro jego mieszkanie nieważne, kto by na to nie patrzył, dalej było pełne sadzy, zaś życia z rodzicami miał dość, ale też nie musiał mieć od razu wszystkiego ułożonego. – Zrobiłaś złoty interes załatwiając to sobie przed wrześniem, Victorio. Podoba mi się bryła budynku. To ogrodzenie i żywopłoty to też dobry pomysł. Ale tak naprawdę decydujące będzie to, co znajdziemy w środku…
Wyciągnął klucze, otworzył drzwi, a potem kurtuazyjnie przepuścił Victorię przodem.
Co jest nie tak z domem?
1 – jest nawiedzony
2 – siedzi w nim poltergeist
3 – w szafie dosłownie znajdą trupa
4 – w zasłonach siedzą bahanki czy jak to się zwało, a w szufladzie bogin
5 – znajdują oznaki świadczące o tym, że mieszkający tu człowiek był przestępcą
Rzut 1d5 - 4