16.05.2026, 18:22 ✶
Na to uderzenie Seisylla książką, Delyra zdobyła się na mały uśmieszek. Strasznie bawiły ją takie sytuacje, w których ktoś obrywał, a ona nie. Może to była taka mała iskierka sadyzmu? Nie patrzyła na niego więcej, tylko na jego słowa przewróciła oczami. Nie odpowiedziała nic, ale widać było, że nie da sobie jakiemuś chłopaczkowi oceniać co i gdzie robi. I nie obchodziło jej, że ten chłopaczek należał do Rowle'ów, bo absolutnie nikt nie ma prawa nawet zaproponować jakiegoś innego rozwiązania.
Ale na to głośno prychnęła — Naprawdę, Rowle? Jak śmiesz? — spojrzała na ducha z wielka wzgardą — Próbuję nie eskalować sytuacji — wysyczała, jak największy jad.
Serio nie lubiła tych mugolaków no. Nawet przed tym jak stało się to modne. Pochodzili z brudnej krwi, którą nauczyła się gnębić i nienawidzić. Przecież sama pochodziła ze śmietanki towarzyskiej! To czemu miałaby zadawać się z takim pomiotem?
Złapała się za grzbiet nosa. Marta krzyczała. Znowu. Lyra spojrzała oskarżycielsko na Seisylla — Widzisz co narobiłeś? Teraz obudzi cały Hogwart — nawet nią samą zdziwiło, że faktycznie martwiła się o pobudce wszystkich dzieciaków i nauczycieli. Tylko bardziej obchodziło ją czy dostaną ujemne punkty dla swojego domu.
Więc zaczęła zwijać swoje manatki. Pakowała szybko flakony do torebki z przegródkami i już miała wychodzić, ale rzuciła do Rowle'a — Ty nie uciekasz do dormitoriów? Jak nas nakryją to koniec.
Ale na to głośno prychnęła — Naprawdę, Rowle? Jak śmiesz? — spojrzała na ducha z wielka wzgardą — Próbuję nie eskalować sytuacji — wysyczała, jak największy jad.
Serio nie lubiła tych mugolaków no. Nawet przed tym jak stało się to modne. Pochodzili z brudnej krwi, którą nauczyła się gnębić i nienawidzić. Przecież sama pochodziła ze śmietanki towarzyskiej! To czemu miałaby zadawać się z takim pomiotem?
Złapała się za grzbiet nosa. Marta krzyczała. Znowu. Lyra spojrzała oskarżycielsko na Seisylla — Widzisz co narobiłeś? Teraz obudzi cały Hogwart — nawet nią samą zdziwiło, że faktycznie martwiła się o pobudce wszystkich dzieciaków i nauczycieli. Tylko bardziej obchodziło ją czy dostaną ujemne punkty dla swojego domu.
Więc zaczęła zwijać swoje manatki. Pakowała szybko flakony do torebki z przegródkami i już miała wychodzić, ale rzuciła do Rowle'a — Ty nie uciekasz do dormitoriów? Jak nas nakryją to koniec.