15.03.2023, 20:17 ✶
- Tak, tak - zapewnił ją, chociaż szczerze powiedziawszy, sam nie był pewien. Miał wrażenie, że napomknął coś na temat wynoszenia się stąd i to nie tylko wilkołakowi, ale ale obydwu panom. To, czy zastosują się do jego wskazówek, to już była zupełnie inna kwestia, nad którą on na szczęście nie miał kontroli.
Odpowiedział jej uśmiechem, takim całkiem z siebie zadowolonym i ledwo tylko powstrzymał się przed zatarciem dłoni na wizję ponownego zakręcenia goblińskim kołem. Oczywiście dla dobra sprawy.
- Szyszkę? - prychnął. Gdyby on wygrał szyszkę to by chyba to całe koło rozebrał wtedy na miejscu. - Dziwię się, że to mówię, ale to faktycznie może na niektórych zadziałać - uniósł jedną brew w lekkim niedowierzaniu, ale fakt, były gusta i guściki. Gdyby któraś panna rzuciła w niego szyszką i zapytała, czy to jego, na pewno nie wiedziałby co właściwie miałby ze sobą zrobić. Niewątpliwie jednak czułby sie zaintrygowany. Czy wystarczająco, zależałoby to głównie od jej uwarunkowań zewnętrznych.
- Niech będzie. Chociaż nie jestem pewien, czy akurat wypadanie tego samego numeru to jego problem. Miałem wrażenie, że na Ostarze, kiedy udało się komuś wygrać, specjalnie zaczął majstrować przy kole - dodał jeszcze, chociaż nie miał zamiaru rozwijać się nad tym, czemu akurat wtedy nie zajął się sprawą. Teraz też, wyraźnie ożywionym krokiem, ruszył razem z Longbottom w kierunku wspomnianego goblina, witając się z nim zbyt wesołym uśmiechem. Uważnie przyglądał się jak Brenna kręci kołem, starając się też przyjrzeć reakcji samego goblina, a potem sam zatarł ręce (teraz już nie mógł się powstrzymać) i puścił koło w ruch.
[rzucam na percepcję przy obserwacji goblina]
!goblin
Odpowiedział jej uśmiechem, takim całkiem z siebie zadowolonym i ledwo tylko powstrzymał się przed zatarciem dłoni na wizję ponownego zakręcenia goblińskim kołem. Oczywiście dla dobra sprawy.
- Szyszkę? - prychnął. Gdyby on wygrał szyszkę to by chyba to całe koło rozebrał wtedy na miejscu. - Dziwię się, że to mówię, ale to faktycznie może na niektórych zadziałać - uniósł jedną brew w lekkim niedowierzaniu, ale fakt, były gusta i guściki. Gdyby któraś panna rzuciła w niego szyszką i zapytała, czy to jego, na pewno nie wiedziałby co właściwie miałby ze sobą zrobić. Niewątpliwie jednak czułby sie zaintrygowany. Czy wystarczająco, zależałoby to głównie od jej uwarunkowań zewnętrznych.
- Niech będzie. Chociaż nie jestem pewien, czy akurat wypadanie tego samego numeru to jego problem. Miałem wrażenie, że na Ostarze, kiedy udało się komuś wygrać, specjalnie zaczął majstrować przy kole - dodał jeszcze, chociaż nie miał zamiaru rozwijać się nad tym, czemu akurat wtedy nie zajął się sprawą. Teraz też, wyraźnie ożywionym krokiem, ruszył razem z Longbottom w kierunku wspomnianego goblina, witając się z nim zbyt wesołym uśmiechem. Uważnie przyglądał się jak Brenna kręci kołem, starając się też przyjrzeć reakcji samego goblina, a potem sam zatarł ręce (teraz już nie mógł się powstrzymać) i puścił koło w ruch.
[rzucam na percepcję przy obserwacji goblina]
!goblin
Rzut N 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!