Humor zmieniał jej się tego dnia wyjątkowo szybko. Najpierw była szczęśliwa, później smutna, a teraz wkurzona, bo goblin ją zignorował. Jak można tak olać dziecko? No jak? Miała mu do zadania wiele pytań, naprawdę wiele, a on po prostu przestawił ją obok i sobie poszedł. Zamierzała mu udowodnić, że tak łatwo się jej nie pozbędzie, o nie. Nie dopóki nie zaspokoi swojej całej ciekawości - chociaż to chyba w ogóle nie było możliwe, mniejsza o to.
Szła przed siebie, całkiem żwawym krokiem, ludzie starali się ją omijać, czasem ktoś trzepnął ją łokciem w głowę, czy przypadkiem nadepnął na stopę, ale była ZDETERMINOWANA, jak nikt inny w tej chwili na Pokątnej. Skoro już została tutaj sama, to chciała mieć przynajmniej co opowiadać swojemu rodzeństwu, na pewno by jej nie uwierzyli, że rozmawiała z goblinem, musiała więc wszystko zorganizować tak, aby faktycznie doszło do jakiejś większej interakcji.
Nie miała pojęcia dokąd idzie, ale to nie było ważne, szła za nim, chociaż trudno jej było nadążyć. Gdyby tylko wiedziała, że goblin zmierzał w kierunku Nokturnu... słyszała o tym miejscu opowieści, cóż - pewnie i tak by to nie zmieniło podjętej przez szaloną dziewięciolatkę decyzji.
Zaułek, który znajdował się przed nią nie wyglądał zachęcająco, zagryzła dolną wargę i zrobiła krok do przodu, nie przestraszy się tak łatwo, o nie.
Trzymała się ściany, to znaczy szła przy niej, gdy ktoś też tutaj wbiegł. Kurdupel - było jednym ze zwrotów na który się odwracała, bo jej rodzeństwo czasem mówiło do niej w ten sposób, a więc zareagowała odruchowo, chociaż przecież nie była jedynym niskim stworzeniem, które znajdowało się w tym miejscu.