20.05.2026, 10:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2026, 10:37 przez Lukas Nott.)
Lukas zdążył już niemal uwierzyć, że może jednak wygra tę sytuację samym tonem głosu i odpowiednio pogardliwym spojrzeniem. A potem Atreus postanowił przypomnieć wszystkim, że dyplomacja była tylko przystankiem technicznym przed przemocą. Nott nawet nie drgnął, kiedy Bulstrode ruszył naprzód. Tylko jego brew uniosła się odrobinę, jakby właśnie obejrzał wyjątkowo przewidywalne, ale mimo wszystko satysfakcjonujące zakończenie kiepskiej sztuki teatralnej.
— Oczywiście — mruknął pod nosem. — Czemu miałbym zakładać, że auror wytrzyma całe trzy sekundy bez próby wybicia komuś zębów.
Mimo słów nie cofnął się. Przeciwnie, przesunął ciężar ciała na przednią nogę i ustawił się pół kroku bliżej Atreusa, nie po to, by go powstrzymać, ale by odciąć pozostałej dwójce najprostszy dostęp do jego boku. Skoro już Bulstrode wybrał rozwiązanie siłowe, Lukas zamierzał dopilnować, żeby przynajmniej było skuteczne. Łysy zorientował się za późno. Może dlatego, że przez pół sekundy wciąż próbował zrozumieć, czy naprawdę ktoś właśnie postanowił go uderzyć bez dalszych negocjacji.
// Obrona łysego
Spróbował się uchylić. Problem polegał na tym, że jego ciało zareagowało z opóźnieniem godnym bardzo starej windy. Ręka ruszyła w górę, bark drgnął, głowa chciała odskoczyć w bok, ale wszystko to wydarzyło się o ułamek sekundy za późno. Pięść Atreusa weszła czysto, bez żadnej elegancji, za to z cudowną skutecznością. Uderzenie trafiło łysego prosto w bok twarzy. Rozległ się głuchy, bardzo satysfakcjonujący dźwięk, podsumowując mlaśnięcie urażonej godności. Głowa mężczyzny odskoczyła na bok, a razem z nią poleciała odrobina śliny, która błysnęła krótko w zimnym powietrzu. Łysy zatoczył się o pół kroku, potem o drugi, kompletnie gubiąc ten swój wcześniejszy wyraz twarzy człowieka pewnego przewagi liczebnej. Przez moment wyglądał, jakby ktoś właśnie wyrwał mu z głowy wszystkie myśli. Nie było ich wiele, więc poszło sprawnie. Lukas obserwował to z bliska, z twarzą absolutnie nieruchomą, choć w jego oczach przemknęło coś niebezpiecznie podobnego do rozbawienia. Nie pozwolił sobie jednak na dłuższą satysfakcję. Od razu przeniósł spojrzenie na pozostałych dwóch troglodytów. Jeden z nich najwyraźniej uznał, że najlepszą odpowiedzią na nokautowanie kolegi będzie szarża z całą subtelnością rozjuszonego trolla. Nott nawet nie zdążył westchnąć. Cofnął się pół kroku, bardziej z wyczucia niż ze strachu, a potem skręcił biodra i zamachnął się nogą, celując prosto w klatkę piersiową nadbiegającego osiłka.
// Aktywność fizyczna - Partyzant w kolegę łysego
— Oczywiście — mruknął pod nosem. — Czemu miałbym zakładać, że auror wytrzyma całe trzy sekundy bez próby wybicia komuś zębów.
Mimo słów nie cofnął się. Przeciwnie, przesunął ciężar ciała na przednią nogę i ustawił się pół kroku bliżej Atreusa, nie po to, by go powstrzymać, ale by odciąć pozostałej dwójce najprostszy dostęp do jego boku. Skoro już Bulstrode wybrał rozwiązanie siłowe, Lukas zamierzał dopilnować, żeby przynajmniej było skuteczne. Łysy zorientował się za późno. Może dlatego, że przez pół sekundy wciąż próbował zrozumieć, czy naprawdę ktoś właśnie postanowił go uderzyć bez dalszych negocjacji.
// Obrona łysego
Rzut 1d100 - 23
Spróbował się uchylić. Problem polegał na tym, że jego ciało zareagowało z opóźnieniem godnym bardzo starej windy. Ręka ruszyła w górę, bark drgnął, głowa chciała odskoczyć w bok, ale wszystko to wydarzyło się o ułamek sekundy za późno. Pięść Atreusa weszła czysto, bez żadnej elegancji, za to z cudowną skutecznością. Uderzenie trafiło łysego prosto w bok twarzy. Rozległ się głuchy, bardzo satysfakcjonujący dźwięk, podsumowując mlaśnięcie urażonej godności. Głowa mężczyzny odskoczyła na bok, a razem z nią poleciała odrobina śliny, która błysnęła krótko w zimnym powietrzu. Łysy zatoczył się o pół kroku, potem o drugi, kompletnie gubiąc ten swój wcześniejszy wyraz twarzy człowieka pewnego przewagi liczebnej. Przez moment wyglądał, jakby ktoś właśnie wyrwał mu z głowy wszystkie myśli. Nie było ich wiele, więc poszło sprawnie. Lukas obserwował to z bliska, z twarzą absolutnie nieruchomą, choć w jego oczach przemknęło coś niebezpiecznie podobnego do rozbawienia. Nie pozwolił sobie jednak na dłuższą satysfakcję. Od razu przeniósł spojrzenie na pozostałych dwóch troglodytów. Jeden z nich najwyraźniej uznał, że najlepszą odpowiedzią na nokautowanie kolegi będzie szarża z całą subtelnością rozjuszonego trolla. Nott nawet nie zdążył westchnąć. Cofnął się pół kroku, bardziej z wyczucia niż ze strachu, a potem skręcił biodra i zamachnął się nogą, celując prosto w klatkę piersiową nadbiegającego osiłka.
// Aktywność fizyczna - Partyzant w kolegę łysego
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!