Nora nie wiedziała, co się dzieje, prowadziła właśnie całkiem interesującą rozmowę na temat wymiany pieniędzy na ciasteczka, a przynajmniej to ona tak to odbierała, aż tamten dziwny, wyrośnięty chłopak krzyknął coś w ich kierunku. Dopiero wtedy zauważyła, że ta miła dziewczyna wsadzała rękę do jej różowiutkiej torebki, czego tam szukała? Otworzyła szeroko oczy, czyżby chciała ukraść jej kocie figurki?!
Wszystko działo się bardzo szybko. Chłopak się denerwował, bardzo denerwował. Ona nie miała pojęcia, co się dzieje, aż tamta miła dziewczyna postanowiła ją popchnąć w stronę zbliżającego się chłopaka.
Pisnęła cicho, kiedy uderzyła w jego ciało. Naprawdę nie chciała tutaj być, dlaczego ludzie w Londynie byli tacy niemili? Życie tutaj wyglądało tak na co dzień?
Goblin pozbierał się i uciekł, dołączyła do niego wspólniczka, musieli mieć to wszystko obmyślone i zaplanowane, najwyraźniej żyli z oszukiwania ludzi. Nie wiedziała tylko dlaczego trafiło na nią, była przecież tylko dzieckiem, rodzice mówili, że nie powinna ufać nieznajomym - chyba powinna ich posłuchać.
Wtedy przy wejściu do zaułka pojawił się mężczyzna. Oczy jej się zaszkliły, nie odwróciła się za siebie, tylko do niego podbiegła. - Tatusiu! - Wtuliła się mocno w swojego ojca, naprawdę chciała już się znaleźć u babci Lizzy.