20.05.2026, 17:31 ✶
Oczywiście jak na dobrze wychowaną damę, którą przecież, gdzieś pod tymi wszystkimi dzikszymi warstwami utkanymi ze wspomnień pragnienia krwi, złamanego serca i ucieczki przed plugawą figurą, wciąż była Lucy dała się pocałować w dłoń. Przynajmniej jej przewodnikiem był ktoś, kto nie dość że znał się na dobrych manierach, to jeszcze potrafił je bezblędnie wprowadzić w swoje (nie)życie. Uśmiechnęła się też nieznacznie i już miała zapewniać go, że nie, że to na pewno samo miasto będzie niesatysfakcjonujące, a nie przewodnik, kiedy... Dotarło do niej, że skoro chciała tak powiedzieć to najwyraźniej nieświadomie zrobił na niej bardzo dobre wrażenie. I to tak łatwo! A miała przecież uważać na takich jak on i nie nabierać się na potencjalne sztuki. Mina nieznacznie jej zrzędła, a ona sama zgrabnie wyminęła Gustave'a i podeszła do stojaka, na którym wisiał dość prosty, chociaż wciąż ładny, kapelusz, który wampirzyca od razu założyła.
— Proszę się nie martwić na zapas – powiedziała skupiając spojrzenie na własnych dłoniach, które właśnie poprawiały fałdkę jej bordowego redngote, inspirowanej modą męską sukni, która jak zauważyła w ostatnim czasie stała się naprawdę popularne. – Jestem pewna, że zrobi pan wszystko co w pana mocy, aby pokazać mi to miasto. Od czego zaczynamy?
— Proszę się nie martwić na zapas – powiedziała skupiając spojrzenie na własnych dłoniach, które właśnie poprawiały fałdkę jej bordowego redngote, inspirowanej modą męską sukni, która jak zauważyła w ostatnim czasie stała się naprawdę popularne. – Jestem pewna, że zrobi pan wszystko co w pana mocy, aby pokazać mi to miasto. Od czego zaczynamy?