• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine

[25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
20.05.2026, 20:32  ✶  

Geraldine ostatnio nie było z Londynem po drodze. Większość czasu spędzała w swoim nowym domu w Little Hangleton, to znaczy w domu jej i Roise'a. Nadal nie mogła uwierzyć w to, że w końcu oficjalnie stali się małżeństwem, mimo, że minął już miesiąc od tego wspaniałego dnia. Oczywiście bywała w stolicy, to tutaj dobijało się najlepszych interesów, łapało najwspanialsze zlecenia, więc pojawiała się tu od czasu do czasu. Nie włóczyła się już jednak uliczkami jak kiedyś, nie miała tu czego szukać, w końcu udało jej się stworzyć dom, do którego miała po co wracać.

Znalazła się na Nokturnie, aby dostarczyć przesyłkę jednemu ze swoich stałych klientów. Poinformowała swojego wspólnika o tym, że będzie kręcić się po okolicy, licząc na to, że znajdzie dla niej czas. Nie widzieli się bowiem od tamtej pamiętnej nocy, która skończyła się dosyć spektakularnie - grunt, że i ona i on ją przeżyli, bo to wcale nie było takie oczywiste. Miała nadzieję, że tamten jeden dzień nie zaważy o ich współpracy, wszak Benjy z tego co wiedziała też całkiem niedawno zmienił swój stan cywilny, a jego małżonka pewnie nie do końca była przyzwyczajona do takiego trybu życia. Zresztą sama nie miała lekko, wysłuchała swoje na temat nieodpowiedzialności, którą się wykazała, jakoś to przeżyła. Udało im się zresztą przetrwać starcie z wilkołakiem, a mieliby sobie nie poradzić z najbliższymi - dobre sobie.

Mieli się spotkać przy jednym z charakterystycznych, niewielkich sklepików. Oparła się o parapet i zaczęła bawić się obrączką, która znajdowała się na jej palcu. Nie paliła od jakiegoś czasu, a więc musiała zająć czymś swoje dłonie. To wcale nie było dla niej takie łatwe, bo fajki były w jej życiu od dawien dawna, czego się jednak nie robi dla nowego członka rodziny.

Ubrana była zwyczajnie, w ten sam skórzany płaszcz, te same, zniszczone buty co zawsze. Trudno było dostrzec na pierwszy rzut oka te zmiany, jakie zaczęły pojawiać się w jej wyglądzie. Dobrze, wolała póki co zatrzymać pewne informacje dla siebie i najbliższych. Poprawiła kaptur na głowie, wiatr, który uderzał w jej twarz nie należał do najprzyjemniejszych.

Dostrzegła w końcu znajomą sylwetkę, zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów - nie wyglądał najgorzej, wręcz przeciwnie prezentował się naprawdę nieźle jak na to, co im się ostatnio przytrafiło. Mieli do pogadania po tym, czego się dowiedziała, nie wiedziała, jakim cudem udało mu się wtedy ukrywać swój stan, musiał być wyjątkowo twardym skurwysynem, chociaż przecież powinna się tego spodziewać. - Skończył Ci się areszt domowy? - Zapytała, kiedy tylko znalazł się odpowiednio blisko, aby ją usłyszeć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3993), Geraldine Greengrass-Yaxley (2823)




Wiadomości w tym wątku
[25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.05.2026, 20:32
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 20.05.2026, 22:55
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.05.2026, 10:26
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 21.05.2026, 21:51
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.05.2026, 15:16
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 24.05.2026, 18:02
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.05.2026, 09:35
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 29.05.2026, 17:28
RE: [25.10.1972] Ignorance was bliss, until it wasn't. | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.05.2026, 23:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa