20.05.2026, 22:41 ✶
Chociaż jej twarz nie zmieniła wyrazu, to słowa śmiertelniczki przygasiły nieco dobry humor wampirzycy, gdy ta wtrąciła się w jej obrażaniem Francuzów. Nie zirytowało to ją jednak na tyle, aby robić kobiecie jakiekolwiek wyrzuty, więc zamiast tego postawiła na szczerą poradę.
– Żadne niedobory we krwi nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa – powiedziała spokojnie z lekkim uśmiechem na ustach po czym nieznacznym ruchem głowy wskazała na grupkę przypadkowych krwiopijczych nielustrzaków. – Podobnie jak ze wszystkim innym co może przyprawić o dekadencki stan, istnieją różne krwiste preferencje, nawet takie które dla innych wampirów są nieakceptowalnymi smakami.
Musiała jednak przyznać, że kobieta jak na kogoś kto rzekomo potrafił robić jedynie biżuterię całkiem nieźle porodziła sobie z powierzonym jej, czy raczej wciśniętym w ręce, zadaniem.
– Bardzo ładnie – skomentowała krótko, a jej wzrok przeskakiwał pomiędzy narysowanego wampira, a samego zainteresowana. – Oddała wszystko dokładnie tak jak jest – powiedziała do niego. Rozczeniowa pijawka wzięła rysunek do dłoni, uśmiechnęła się i z wielkim entuzjazmem zaczeła pokazywać go pozostałym wampirom oczywiście nie wliczając to ani jej, ani Gabriela. Nie aby chciała być włączona do tej grupki. Lucy przeniosła spojrzenie na jedyne dwie osoby w tym zgromadzeniu, które ją interesowały.
– Ile byś wzięła, gdybym poprosiła cię o namalowanie portretu mojego towarzysza? Dam ci tyle czasu ile potrzebujesz, ale ostrzegam, że będziesz musiała wysłuchać jego własnych życzeń – spytała kobietę. – Chciałabym jakoś uczcić to, że jego francuska krew wytrzymała w Anglii już miesiąc, a najwyraźniej twój talent bardzo przypadł mu do gustu. I może jeszcze hm... Chciałabym kiedyś zobaczyć twoją biżuterię, skoro najwyraźniej jest lepsza od twoich malunków.
– Żadne niedobory we krwi nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa – powiedziała spokojnie z lekkim uśmiechem na ustach po czym nieznacznym ruchem głowy wskazała na grupkę przypadkowych krwiopijczych nielustrzaków. – Podobnie jak ze wszystkim innym co może przyprawić o dekadencki stan, istnieją różne krwiste preferencje, nawet takie które dla innych wampirów są nieakceptowalnymi smakami.
Musiała jednak przyznać, że kobieta jak na kogoś kto rzekomo potrafił robić jedynie biżuterię całkiem nieźle porodziła sobie z powierzonym jej, czy raczej wciśniętym w ręce, zadaniem.
– Bardzo ładnie – skomentowała krótko, a jej wzrok przeskakiwał pomiędzy narysowanego wampira, a samego zainteresowana. – Oddała wszystko dokładnie tak jak jest – powiedziała do niego. Rozczeniowa pijawka wzięła rysunek do dłoni, uśmiechnęła się i z wielkim entuzjazmem zaczeła pokazywać go pozostałym wampirom oczywiście nie wliczając to ani jej, ani Gabriela. Nie aby chciała być włączona do tej grupki. Lucy przeniosła spojrzenie na jedyne dwie osoby w tym zgromadzeniu, które ją interesowały.
– Ile byś wzięła, gdybym poprosiła cię o namalowanie portretu mojego towarzysza? Dam ci tyle czasu ile potrzebujesz, ale ostrzegam, że będziesz musiała wysłuchać jego własnych życzeń – spytała kobietę. – Chciałabym jakoś uczcić to, że jego francuska krew wytrzymała w Anglii już miesiąc, a najwyraźniej twój talent bardzo przypadł mu do gustu. I może jeszcze hm... Chciałabym kiedyś zobaczyć twoją biżuterię, skoro najwyraźniej jest lepsza od twoich malunków.