To nie bycie aurorem było problemem, a raczej sam charakter Atreusa. Chociaż, biorąc pod uwagę jak czasem zachowywała się Harper, to pewnie można było uznać że miewała w tym aspekcie kiepski wpływ na swoich podwładnych. Z resztą, Nott zachowywał się tak, jakby sam czasem nie postanowił zasadzić komuś z pięści. Rozmawiał z nimi, ale według jego kolegi, rozmawiać mógł równie dobrze ze ścianą, bo zero myśli wyższych znajdowało się za tymi świńskimi oczkami.
Prowodyr całego zamieszania próbował się uchylić, ale zwyczajnie nie zdążył, w pięknym stylu wyrywając w mordę. Zatoczył się, wyraźnie nieco oszołomiony, ale na szczęście dla niego nie był sam, bo koledzy zareagowali i ruszyli mu na pomoc. Jeden z nich skierował swoją uwagę na Notta i prawdę powiedziawszy, chyba nie miał za wiele szans z tą swoją szarżą, która szybko powstrzymał kopniak. Uderzenie wyrwało mu powietrze z płuc, które uleciało wraz z cichym jęknięciem, a potem facet zatoczył się do tyłu, próbując złapać dech. Drugi natomiast, z koleżków łysego, postanowił sobie za cel obrać aurora, doskakując do niego. Atreus nawet się nie bronił, a przynajmniej nie próbował ciosu uniknąć, zamiast tego uznając chyba że najlepszą obroną był atak i przydzwonił mu pięścią. Facet zobaczył gwiazdy, jeszcze zanim ciało uświadomiło się że nie ma siły przeciwstawiać się grawitacji i runęło na ziemię, wyłączając go z obiegu.
// obrona af ◉◉◉◉○ na uderzenie jednego pana
Sukces!
W tym czasie łysy trochę się otrząsnął i postanowił, że jego krzywdom powinno stanąć się zadość. Nie zraził go nawet fakt, że właśnie jego towarzysz osunął się bezwładnie na ziemię, a drugi walczył ze złapaniem kolejnego oddechu. Próbował się zamachnąć, ale może wciąż brakowało mu sił, a może Bulstrode popsuł mu plany skracając dystans kiedy chciał samemu uderzyć. W każdym razie skończyli złapawszy się i siłując ze sobą.
// obrona af ◉◉◉◉○ na uderzenie drugiego pana
Akcja nieudana