Atreus próbował się siłować, ale z każdym kolejnym momentem docierało do niego, że był to najgłupszy mozliwy pomysł, na jaki wpadł w tej alejce. Chłop był wielki jak dąb i równie silny, najwyraźniej nadrabiając w ten sposób wszelkie inne braki jakimi obarczyła go matka natura. Czuł, jak przesuwa się kawałek po kawałku, pchany niemożliwą do zatrzymania siłą, ślizgając się na tym cholernym śniegu i lodzie. Lukas natomiast, cóż, próbował mu pomóc, ale najwyraźniej sam przeliczył się co do tego, ile szczęścia mógł mieć podczas tego starcia. Jego kopniak minął cel, uderzając zaledwie biedną nogawkę spodni. Na domiar złego, oblodzona kostka brukowa i z niego się zaśmiała, sprawiając że ten stracił równowagę. Chyba też wszystkie możliwe gwiazdy znalazły się pod jakimś niefortunnym kątem, bo jakby tego było mało, zaraz nadszedł kolejny cios, tym razem wymierzony ręką typa, którego wcześniej potraktował kopniakiem w pierś. Butelka uderzyła o głowę, dźwięcząc o nią żałośnie i rozpadając się pod wpływem uderzenia.
Bulstrode zobaczył to ledwo kątem oka, ale miał wrażenie jakby sam poczuł to uderzenie. Nie miał jednak szansy zastanawiać się nad tym przesadnie długo, bo kiedy spróbował tylko w odwecie naprzeć na łysego dziada, ten odpowiedział tą samą brutalną siłą co wcześniej, wpychając go w ścianę i obijając o cegły.
// cios af ◉◉◉◉○ w łysego
// łysy