23.05.2026, 10:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2026, 11:23 przez Jessie Kelly.)
Skrzywił się, widząc rozbawienie nie-Basiliusa na swoje oburzenie. Nie, Anthony zdecydowanie nie był nudziarzem. Nie ten, którego Jessie nazywał wujkiem. Ten Anthony był skarbnicą wiedzy, ekspertem językowym, kimś, kogo Jessie darzył szacunkiem i wszystkim, go zdecydowanie oddalało go od definicji słowa nudziarz.
No i Anthony z ich świata nie dałby się tak stłamsić depresji i smutkowi, jak to najwidoczniej zrobiła ta wampirza podróbka. Antohony nawet w swoim najgorszym momencie, w jakim widział go Jasper, potrafił się uśmiechnąć uśmiechem, który nie był wymuszoną maską. Potrafił wytłumaczyć sytuację i uspokoić siostrzeńca i znaleźć punkt rozbawienia w fakcie, że czerwoną farbę miał mu pomóc zmyć z siebie ktoś, kto również nie widział tej barwy.
Bolało, że Anthony z tego świata był taki… TAKI.
-Wyrywa go Jonathan Selwyn z naszego świata - parsknął. -I są szczęśliwą parką, mieszkającą w dużym, kolorowym domu i wspólnie dbają o swój ogródek, a w grudniu biorą ślub i będę im niósł obrączki.
Mówienie zostawił Electrze, która najwidoczniej nie miała problemu z ciągnięciem rozmowy, chociaż Jessie wolałby, żeby nie mówiła za dużo o tym, jak wyglądał ich świat. Co prawda nie mieli nic do ukrycia - nie byli w końcu przestępcami - ale dzielenie się z tą dwójką szczegółami z ich świata sprawiało mu jakiś dyskomfort.
Nie mógł po prostu przetrawić tego, jaki w tym świecie był jego wujek. A patrząc na loda, którego nie-Anthony trzymał w palcach - nie było niczym trudnym domyślić się, jakiego koloru musiał on być - przez głowę przeszła mu myśl, czy ten Anthony również nie widział barwy czerwonej. Tego również nie powiedział na głos.
Natomiast trochę satysfakcji sprawiła mu mina nie-Basiliusa, kiedy dotarła do niego informacja, udzielona przez Electrę. Oczywiście, czyjaś choroba nie powinna nikomu sprawiać radości, ale sam fakt, że jakaś informacja z ich świata tak mu się nie spodobała, sprawił, że kącik jego ust nieznacznie się uniósł.
No i Anthony z ich świata nie dałby się tak stłamsić depresji i smutkowi, jak to najwidoczniej zrobiła ta wampirza podróbka. Antohony nawet w swoim najgorszym momencie, w jakim widział go Jasper, potrafił się uśmiechnąć uśmiechem, który nie był wymuszoną maską. Potrafił wytłumaczyć sytuację i uspokoić siostrzeńca i znaleźć punkt rozbawienia w fakcie, że czerwoną farbę miał mu pomóc zmyć z siebie ktoś, kto również nie widział tej barwy.
Bolało, że Anthony z tego świata był taki… TAKI.
-Wyrywa go Jonathan Selwyn z naszego świata - parsknął. -I są szczęśliwą parką, mieszkającą w dużym, kolorowym domu i wspólnie dbają o swój ogródek, a w grudniu biorą ślub i będę im niósł obrączki.
Mówienie zostawił Electrze, która najwidoczniej nie miała problemu z ciągnięciem rozmowy, chociaż Jessie wolałby, żeby nie mówiła za dużo o tym, jak wyglądał ich świat. Co prawda nie mieli nic do ukrycia - nie byli w końcu przestępcami - ale dzielenie się z tą dwójką szczegółami z ich świata sprawiało mu jakiś dyskomfort.
Nie mógł po prostu przetrawić tego, jaki w tym świecie był jego wujek. A patrząc na loda, którego nie-Anthony trzymał w palcach - nie było niczym trudnym domyślić się, jakiego koloru musiał on być - przez głowę przeszła mu myśl, czy ten Anthony również nie widział barwy czerwonej. Tego również nie powiedział na głos.
Natomiast trochę satysfakcji sprawiła mu mina nie-Basiliusa, kiedy dotarła do niego informacja, udzielona przez Electrę. Oczywiście, czyjaś choroba nie powinna nikomu sprawiać radości, ale sam fakt, że jakaś informacja z ich świata tak mu się nie spodobała, sprawił, że kącik jego ust nieznacznie się uniósł.