Deirdre była bardzo nieświadoma tego, jak jej aparycję postrzegali inni — poza jej matką. Ona bardzo wyraźnie wyrażała się na temat tego, że córka powinna opracować jakiś lek na bycie chudą tyczką. Uzdrowicielka wiedziała, że matka nie robi tego z czystej złośliwości, a z troski, mogłaby jednak wybrać rzeczy, nad którymi Deirdre miała jakąkolwiek władzę. Modne wzory na szatach i dobra edukacja były jednak niewystarczające dla pani Dolohov-Malfoy. Dodatkowo bardzo często przebywała z Lorraine, która swoim urokiem i pięknem przebijała ją o głowę. Dlatego nie wiedziała, że ktokolwiek mógł dostrzec artystyczną wartość jej wyglądu.
— To… to smutne — wyraziła z rzadką siebie szczerością. Przypomniała sobie o diademie swojej babci, który leżał bezpiecznie w jej żołądku, chroniony jej ciałem przed lepkimi rękoma swojego ojca, który lubił wydawać więcej pieniędzy niż miał na rzeczy, które nie były potrzebne, a należały do kategorii zachcianek. Wątpiła, aby ojciec ruszył jej wiano, ale przezorny, zawsze ubezpieczony. Nie chciała ruszać diamentowej konstrukcji, aby zapłacić za urządzenie mieszkania. To nie wypadało. Jednak wielu nie miało możliwości ochronienia swoich największych skarbów i Malfoy współczuła im.
— Nie wiem. Mam puste ściany, wszystko, um, wszystko spłonęło i nawet nie zaczęłam… mam tylko krzesło. — Nie zamierzała nawet zająknąć się, że jej zwyczajnie nie stać na kupienie całego wyposażenia na raz, a mowa o obrazie była klasycznym pozerstwem. Jeżeli umebluje pokój gościnny, w sypialni może mieć sam materac i trzy wieszaki, a w kuchni jeden stół i to parszywe krzesło, które przetrwało. Filiżanki będzie transmutować z ziaren grochu na te nieliczne okazje, gdy ktoś przyjdzie w gości. Ściana jednak nie mogła być pusta. Gdyby ktoś jednak przyszedł.
— O! Sprzedają owoce w… popiele? Na sen. Przydadzą mi się. Odkąd mieszkam u Desmonda, rzadko kiedy przesypiam noc. Ma… ma paskudny materac w pokoju gościnnym i dziwne poduszki — Desmond Malfoy był jej kuzynem i alternatywą do mieszkania z rodzicami, czego bardzo nie chciała. Chociaż narzekała na łóżko, wiedziała, że to nie jego wina. Po prostu tęskniła za własną pościelą i własną poduszką, które zostały zwęglone podczas Spalonej Nocy.
@Astoria Avery