Starała się wyglądać, jakby wcale się nie denerwowała. Uśmiechnęła się nawet jakby nic wielkiego się nie działo, jakby nie przyłapała ich na czymś, co było uznawane za nieprzyzwoite. Próbowała pokazać, że jest pewna siebie, chociaż przecież była drobna, w tej otaczającej ich ciemności łatwo było ją uznać za nastolatkę, która wsadza nos w nieswoje sprawy. Na pewno nikt nie wziąłby jej za zagrożenie, mimo wszystko zainteresowała się tym, co zobaczyła. Sumienie nie pozwoliło jej tak po prostu przejść obok wampira, który żywił się dziewczyną tak po prostu na jednej z najbardziej uczęszczanych ulic w Londynie. Na pewno dostanie za to jakiś order… oczywiście, jeśli uda jej się stąd odejść, nie mogła mieć przecież co do tego pewności. Nikt raczej nie lubił niepotrzebnego zainteresowania.
Najgorsze było to, że ulica wydawała jej się być zupełnie opustoszała, nie powinno jej to dziwić, w końcu trwała noc, pewnie nikt nawet nie zwróciłby uwagi, gdyby obecny tutaj wampir postanowił wgryźć się w jej szyję i wyssać z niej krew. Fantastycznie, powinna sobie pogratulować inteligencji. Oczywiście mimo tego, że uświadomiła sobie, jak głupio postąpiła nie mogła tak po prostu uciec, teraz byłoby na to zbyt późno.
Nie usłyszała też zbliżających się w ciemności kroków, bo wpatrywała się w parę, która przed nią stała. Miała lekki problem z podzielnością uwagi, kiedy znajdowała się w sytuacji zagrożenia, a w takiej się właśnie teraz znajdowała, no przynajmniej tak to odbierała. Zresztą samo to, że była noc, a ona spacerowała już powodowało u niej lekkie problemy z poczuciem bezpieczeństwa.
Uśmiechnęła się serdecznie do wampira, który się odezwał. No jasne, dla niego na pewno wszystko było w najlepszym porządku, tyle, że to nie do niego zostało skierowane pytanie, teraz jeszcze zasłonił swoim ciałem kobietę, zupełnie jej się to nie podobało.
- Och, ja niczego nie szukam, po prostu przechodziłam obok. - Starała się brzmieć lekko, jednak dłonie jej drżały, dlatego wsunęła je jeszcze głębiej do kieszeni, aby nie daj Merlinie nie dostrzeżono tego, że daleko jej w tym momencie do najbardziej pewniej siebie wersji Nory Figg.
- Wolałabym, żeby jednak to pani się wypowiedziała na ten temat. - Mówiła bardzo przyjemnym tonem głosu, jak zawsze, może nawet przesadnie słodkim. Naprawdę chciała mieć pewność, że jeśli stąd odejdzie to nie przeczyta jutro w gazecie o tym, że ktoś umarł w nocy przez to, że wampir wyssał z niego krew. Nie tak, że mogłaby temu zapobiec, no ale mogła pokazać tej kobiecie, że gdyby coś, to nie jest sama, łatwiej będzie jej się z tego wykaraskać mając jakieś wsparcie. Nie, żeby Nora była jakąś bohaterką… no ale, we dwie zawsze prościej jakoś poradzą sobie z agresorem, gdyby doszło do takiej potrzeby.
- Proszę pani, czy to prawda? zgodziła się pani na to? - Nie oceniała… no to znaczy starała się tego nie robić, ludzie lubili różne rzeczy, każdy czerpał przyjemność z innych doznań, to jednak wydawało się jej być naprawdę dziwne.