26.05.2026, 21:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2026, 21:51 przez Lukas Nott.)
Lukas nie odpłynął, choć przez kilka sekund bardzo chciał. To byłoby wygodniejsze. Ciało podsuwało mu tę opcję z niemal obraźliwą uprzejmością: zamknąć oczy, przestać walczyć z mdłościami, pozwolić zimnemu brukowi przejąć cały ciężar. Świat falował mu przed oczami. Światło z końca uliczki rozciągało się w brudne smugi, a każdy dźwięk docierał jak przez wodę, przytłumiony i spóźniony. Zamrugał raz, potem drugi, próbując zebrać obraz w coś, co miało krawędzie. Po prawej widział nogi napastnika stojącego nad nim. Szeroko rozstawione, ciężkie, gotowe do następnego ruchu. W dłoni tamtego majaczyła resztka butelki, ciemna szyjka zakończona poszarpanym szkłem. Wystarczyło, żeby facet schylił się odrobinę niżej albo zamachnął jeszcze raz, a cała ta walka mogła skończyć się dużo paskudniej. Lukas zaciskał zęby tak mocno, że ból w czaszce stawał się jeszcze ostrzejszy. Krew spływała mu za ucho, gorąca i lepka, absurdalnie wyraźna na tle zimna. Nie próbował od razu wstawać. To byłoby głupie. Nogi wciąż nie należały do niego w całości, równowaga pływała gdzieś obok, a facet z rozbitą butelką tylko czekał, aż Nott podaruje mu kolejną okazję. Więc został nisko. Przenosił ciężar na bok, powoli i ostrożnie, bardziej pełznąc niż podnosząc się z ziemi. Jedną ręką podpierał się o bruk, drugą trzymał blisko twarzy, łokciem osłaniając skroń przed następnym ciosem. Nie patrzył już napastnikowi w oczy. Patrzył na jego nogi. Na ustawienie stóp. Na to, gdzie trzymał ciężar. Skoro sam przed chwilą przegrał z oblodzonym brukiem, mógł przynajmniej spróbować sprawić, żeby ktoś inny zrobił to samo. Przesuwał nogę po ziemi nisko, bez szerokiego zamachu, bez efektowności, szukając kąta pod kostką stojącego nad nim mężczyzny. Nie musiał go znokautować. Nie musiał nawet porządnie trafić. Musiał tylko zabrać mu podporę. Przewrócić go albo choćby zmusić do cofnięcia się o krok. Tyle wystarczyłoby, żeby kupić sobie oddech. Lukas wciągał powietrze przez zaciśnięte zęby. Metaliczny smak krwi osiadał mu na języku, mdłości podchodziły do gardła, ale nie puszczał myśli, która zdołała przebić się przez ból. Zahaczyć nogą o kostkę. Szarpnąć. Pchnąć barkiem w przeciwną stronę. Wykorzystać własny ciężar jak dźwignię.
// Aktywność fizyczna - próba podcięcia napastnika z rozbitą butelką z pozycji leżącej
Lukas przesunął nogę po bruku, szukając kostki napastnika, próbując złapać ten jeden właściwy kąt, który zabrałby tamtemu podporę. Już miał szarpnąć biodrem, już miał pchnąć barkiem w przeciwną stronę i wykorzystać własny ciężar jak dźwignię, kiedy świat nagle wykonał obrót bez pytania go o zgodę. Zakręciło mu się w głowie. Nie lekko. Nie ostrzegawczo. Cały zaułek przechylił się brutalnie. Przez ułamek sekundy Lukas nie wiedział, gdzie jest góra, gdzie ściana, a gdzie ten skurwysyn z rozbitą butelką. Noga, którą próbował zahaczać kostkę napastnika, straciła napięcie i przejechała bez sensu po śniegu.
Lukas zacisnął palce na bruku, próbując utrzymać się przy świadomości samą złością. Wtedy cień nad nim poruszył się gwałtownie. Podniósł wzrok, ale obraz wciąż nie chciał złożyć się w całość. Najpierw zobaczył tylko ciemną plamę. Potem fragment nogawki. Potem podeszwę buta, która odrywała się od ziemi i rosła w jego polu widzenia z paskudną, nieuchronną powolnością. Leciała prosto w jego stronę.
// Aktywność fizyczna napastnika - kopniecie Lukasa w brzuch
// Aktywność fizyczna - próba podcięcia napastnika z rozbitą butelką z pozycji leżącej
Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Lukas przesunął nogę po bruku, szukając kostki napastnika, próbując złapać ten jeden właściwy kąt, który zabrałby tamtemu podporę. Już miał szarpnąć biodrem, już miał pchnąć barkiem w przeciwną stronę i wykorzystać własny ciężar jak dźwignię, kiedy świat nagle wykonał obrót bez pytania go o zgodę. Zakręciło mu się w głowie. Nie lekko. Nie ostrzegawczo. Cały zaułek przechylił się brutalnie. Przez ułamek sekundy Lukas nie wiedział, gdzie jest góra, gdzie ściana, a gdzie ten skurwysyn z rozbitą butelką. Noga, którą próbował zahaczać kostkę napastnika, straciła napięcie i przejechała bez sensu po śniegu.
Lukas zacisnął palce na bruku, próbując utrzymać się przy świadomości samą złością. Wtedy cień nad nim poruszył się gwałtownie. Podniósł wzrok, ale obraz wciąż nie chciał złożyć się w całość. Najpierw zobaczył tylko ciemną plamę. Potem fragment nogawki. Potem podeszwę buta, która odrywała się od ziemi i rosła w jego polu widzenia z paskudną, nieuchronną powolnością. Leciała prosto w jego stronę.
// Aktywność fizyczna napastnika - kopniecie Lukasa w brzuch
Rzut N 1d100 - 44
Słaby sukces...
Słaby sukces...