27.05.2026, 07:57 ✶
Stracił pojęcie odnośnie tego, jak ludzie radzili sobie z tym koszmarnym uczuciem pieczenia w sercu i płucach, kiedy człowiek coraz intensywniej myślał o swoich występkach. Pomyślałby ktoś – morderstwa powinny piec go bardziej, niż brak kontaktu przez trzy lata – tylko, że śmierć przypadkowych oprychów Dantego godziła w jego poczucie miłości i sprawiedliwości o wiele mniej, niż Zenek kulący się na pościeli, zapewne powoli wychodzącego z wstępnego zalewu emocji w stronę tej myśli, że to wszystko co się działo było zwyczajnie nie fair.
Crow rozpiął pasek. Następnie kolejny, ten zaciskający się wokół jego uda. Następnie – zrzucił ze stopy ten, który trzymał się wcześniej na szczycie skórzanego buta. Jeden za drugim, wszystkie lądowały pod łóżkiem. Pozornie wystarczyło mu je tam wkopać, ale kiedy machnął ręką w specyficzny sposób, jasnym dla Zenka (chociaż siedział na materacu i nie mógł zobaczyć tego na własne oczy) stało się to, że ułożył te noże magią w jakiś specyficzny sposób, zapewne aby je łatwiej dobyć w sytuacji, kiedy ktoś chciałby tu wtargnąć. Nie czuł się do końca bezpiecznie nawet w Rejwachu.
– To jest… naprawdę długa historia – powiedział cicho, z miną mówiącą niewiele ponad: A ja jestem trzeźwy. Na moment opuścił wzrok. – I chyba n-iewarta powtarzania. – Przesunął palcami po krawędzi swoich spodni i powoli wrócił tymi smutnymi oczyma do Zenka. Ciężko mu było coś z siebie wydusić, nawet kiedy bardzo dobrze wiedział, jak beznadziejnie to wyglądało, kiedy przychodził tutaj bez żadnych odpowiedzi. Absurdalnie wyglądał, kiedy tak się w niego wpatrywał i wpatrywał, zupełnie jakby już teraz, za moment miał zarzucić jakąś porywającą historią, a następnie przygnieciony poczuciem własnej beznadziejności odwracał to spojrzenie w bok. Patrzył wtedy gdziekolwiek, tylko nie w Zenka oczy. – Czy u ciebie jest w porządku? – Zapytał wreszcie. Trochę to sugerowało, że u Crowa w porządku nie było, chociaż wyglądał lepiej, niż kiedy trzy lata temu zwiał z Nokturnu i tyle go wszyscy widzieli.
Bardzo eleganckim krokiem zbliżył się na powrót do łóżka, żeby na nim usiąść. Udem przygniótł rzuconą mu koszulkę, więc do niego dotarło, że znowu komuś usyfi pościel jeszcze zanim plama z opuncji przykleiła się permanentnie do poduszki. Szybkim ruchem ściągnął swój crop top, zrzucił go na podłogę i przywdział ten szary t-shirt Zenka.
Crow rozpiął pasek. Następnie kolejny, ten zaciskający się wokół jego uda. Następnie – zrzucił ze stopy ten, który trzymał się wcześniej na szczycie skórzanego buta. Jeden za drugim, wszystkie lądowały pod łóżkiem. Pozornie wystarczyło mu je tam wkopać, ale kiedy machnął ręką w specyficzny sposób, jasnym dla Zenka (chociaż siedział na materacu i nie mógł zobaczyć tego na własne oczy) stało się to, że ułożył te noże magią w jakiś specyficzny sposób, zapewne aby je łatwiej dobyć w sytuacji, kiedy ktoś chciałby tu wtargnąć. Nie czuł się do końca bezpiecznie nawet w Rejwachu.
– To jest… naprawdę długa historia – powiedział cicho, z miną mówiącą niewiele ponad: A ja jestem trzeźwy. Na moment opuścił wzrok. – I chyba n-iewarta powtarzania. – Przesunął palcami po krawędzi swoich spodni i powoli wrócił tymi smutnymi oczyma do Zenka. Ciężko mu było coś z siebie wydusić, nawet kiedy bardzo dobrze wiedział, jak beznadziejnie to wyglądało, kiedy przychodził tutaj bez żadnych odpowiedzi. Absurdalnie wyglądał, kiedy tak się w niego wpatrywał i wpatrywał, zupełnie jakby już teraz, za moment miał zarzucić jakąś porywającą historią, a następnie przygnieciony poczuciem własnej beznadziejności odwracał to spojrzenie w bok. Patrzył wtedy gdziekolwiek, tylko nie w Zenka oczy. – Czy u ciebie jest w porządku? – Zapytał wreszcie. Trochę to sugerowało, że u Crowa w porządku nie było, chociaż wyglądał lepiej, niż kiedy trzy lata temu zwiał z Nokturnu i tyle go wszyscy widzieli.
Bardzo eleganckim krokiem zbliżył się na powrót do łóżka, żeby na nim usiąść. Udem przygniótł rzuconą mu koszulkę, więc do niego dotarło, że znowu komuś usyfi pościel jeszcze zanim plama z opuncji przykleiła się permanentnie do poduszki. Szybkim ruchem ściągnął swój crop top, zrzucił go na podłogę i przywdział ten szary t-shirt Zenka.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.