• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin

[19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#5
27.05.2026, 22:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2026, 10:48 przez Renigald Malfoy.)  

Dla Renigalda wygląd był boskością. Bo przecież istnieje takie mugolskie powiedzenie, które mogło być świętością w społeczności magicznej "Jak cię widzą, tak cię piszą?” Coś w ten deseń. Malfoy cenił sobie aż do serca wygląd, jak i okazywanie szacunku swojej rodzinie. Urodził się Malfoyem, Powinien dać solidną karę temu idiocie, bo go farbą oblał. Na pewno zrobił to specjalnie!

Kiedy jednak Renigald po swoich żalach, rozejrzał się, mężczyzny już niewidział. Najwyraźniej czarodziej odbudowujący kamienicę, wolał się ulotnić i udawać, że nic nie miało miejsca.

Znał Baldwina i to jego spojrzenie, kiedy mówiło się źle o jego szczurze, szczurzycy, gryzioniu wypchanym, więc zdążył się w porę pohamować ze słownictwem. Nie chciał czasem skończyć jako obiad armii szczurów, a potem spocząć w samych kościach, w trumnie wybranej u kuzynki. Nie byłoby to takie eleganckie i godne śmierci członka rodu Malfoy.

I wtedy kuzyn zapytał "Nie możesz tego wszystkiego oddać matce do naprawy?" Renigald zesztywniał gapiąc się na niego w milczeniu. Jakby głupa udawał, że nie zrozumie. Lecz rozumiał doskonale. Tylko, co jeżeli matka się wkurzy? Opierdoli go i każe mu samemu to czyścić? Albo co gorsza, wyrzuci go tak na ulicę? Bo zabić, to nie zabije, prawda?

Milczał, powolnie spoglądając na swoje spodnie, aż znów podniósł wzrok na Baldwina. "Albo zanieść do mojej?" – usłyszał inne rozwiązanie. Ciotka Visenya nie powinna go tak opierdolić jak matka. Może i będzie dużo mówić, jak zaznaczył kuzyn, ale nie oberwie mu się tak mocno. Bezpieczne rozwiązanie problemu?
Najwyraźniej.

- To… Wiesz kuzynie… Bardzo się cieszę, że cię widzę. To znaczy, że przetrwaliście ten cholerny atak. Odwiedzimy Twoją matkę?
Zachował się grzeczniej, jakby w łeb dostał i nagle ucieszył, że kuzyn żyje. Mógłby tak na początku go przywitać, ale… zabolała duma wyglądu i przejęła jego blond umysł.

Było wszystko wspaniale, gdyby nie to, że jakiś dzieciak do nich podszedł. Zaraza biedy, trzymająca kosztowny kapelusz. Na zawołanie, Renigald spojrzał na biedaka i widząc kapelusz, drgnęła mu brew. Kapelusz… JEGO KAPELUSZ… Zdębiał, zbladł. Zrobiło mu się słabo i dostawał trików nerwowych unoszącej brwi.

Jak ten smarkacz może nosić JEGO KAPELUSZ! – krzyczał jego wzrok.
- Śmierdzi… TOBĄ!
Odezwał się w końcu Renigald.
- TO MÓJ KAPELUSZ! ZŁODZIEJU!
Wydarł się na młodego, nie zwracając na razie uwagi na obecność Baldwina. Chciałby zaraz poprosić kuzyna, aby poszczuł szczurem tego dzieciaka. Sam jednak ruszył w jego stronę, aby zabrać mu ten kapelusz. Nerwowy, blady. Bo przecież zbezczeszczono jego wizerunek! 

Po nawrzeszczeniu na "złodzieja" kapelusza, Renigald nie chciał go z powrotem. Niech zna łaskę Malfoya!

Baldwin w dość zabawny sposób próbował pocieszyć kuzyna i zabrał do ze sobą do swojej matki, gdzie i tam Renigald nie uniknął jej kazań. Może na mniejszą skalę, gdyż nie była jego matką. Z pomocą jej pracownicy, znalazły ubranie zastępcze dla Renigalda a ubrudzone, postarały się jakoś wyczyścić. Kuzyni wymienili między sobą kilka słów i też porozmawiali o wszystkim i o niczym. Nie da się ukryć, że na Rosalindę, Renigald spoglądał z ostrożnością, czy znów na niego nie skoczy. O ile lubił się przebierać i ubrania przymierzać, tak dzisiaj przez fatum losu, miał dość.

W czasie rozmów, Renigald zdradził także, że musiał zmienić miejsce zamieszkania, z powodu zniszczenia jego mieszkania. A przy okazji dopytał się i dowiedział, jak wyglądała sytuacja u ciotki i Baldwina.


Po odbytej wizycie rodzinnej i podziękowaniu ciotce za pomoc, Renigald pożegnał się kulturalnie i opuścił jej pracownię, udając się w swoją stronę.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (900), Renigald Malfoy (1545)




Wiadomości w tym wątku
[19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin - przez Renigald Malfoy - 03.05.2026, 12:46
RE: [19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 07.05.2026, 09:31
RE: [19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin - przez Renigald Malfoy - 13.05.2026, 21:12
RE: [19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 20.05.2026, 10:42
RE: [19.09.1972] Pechowy dzień młodego Malfoya | Renigald & Baldwin - przez Renigald Malfoy - 27.05.2026, 22:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa