16.03.2023, 00:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.03.2023, 01:05 przez Rowena Ravenclaw.)
Nie, oczywiście, że nikt się nie spóźnił. Ale dla małej Esther, która przyszła dwie godziny wcześniej niż zostało umówione, wszyscy zjawili się po czasie.
— Ale o czym? Ach, to. Cóż... nie — machnęła wesoło ręką — Trochę się zestresowałam, że pomyliłam dzień.
Ostrzeżenia Alastora skwitowała tylko uśmiechem i energicznym skinieniem głową. Jej dziadek, ukochany, acz kłopotliwy staruszek, pędził bimber (nie)chlubnie nazywany Oddechem Bazyliszka, który co roku zapewniał niesamowite przeżycia uczestnikom sabatów. Wiedziała aż nazbyt dobrze, czym grozi spożywanie niewiadomego pochodzenia trunków.
— Nie, dziękuję. Mam kompot truskawkowy. Ale pan niech się napije, to bardzo ważne żeby się nawa... — umilkła, gdy tuż obok niej przebiegła kura. Zaraz potem przeniosła wzrok na centrum zamieszania; oto czarodzieje jeden po drugim zamieniali się w kurczaki, próbując złapać kurę, która nosiła na swej szyi tiarę. Ową nieszczęśnicą, która po zakupie ozbóbki została przemiona w drób była Lyssa Mulciber, która teraz krążyła pod nogami innych desperacko machając przy tym skrzydłami i zamieniała w kurczaka każdego, kto ją dotknął. — O nie, o nie... — jęknęła zdezorientowana. Zaraz potem wyjęła różdżkę i skierowała jej czubek w stronę rozbieganych kur.
— Finite! Finite! Finite! — rzucała zaklęcia.
Odkryj wiadomość pozafabularną
— Ale o czym? Ach, to. Cóż... nie — machnęła wesoło ręką — Trochę się zestresowałam, że pomyliłam dzień.
Ostrzeżenia Alastora skwitowała tylko uśmiechem i energicznym skinieniem głową. Jej dziadek, ukochany, acz kłopotliwy staruszek, pędził bimber (nie)chlubnie nazywany Oddechem Bazyliszka, który co roku zapewniał niesamowite przeżycia uczestnikom sabatów. Wiedziała aż nazbyt dobrze, czym grozi spożywanie niewiadomego pochodzenia trunków.
— Nie, dziękuję. Mam kompot truskawkowy. Ale pan niech się napije, to bardzo ważne żeby się nawa... — umilkła, gdy tuż obok niej przebiegła kura. Zaraz potem przeniosła wzrok na centrum zamieszania; oto czarodzieje jeden po drugim zamieniali się w kurczaki, próbując złapać kurę, która nosiła na swej szyi tiarę. Ową nieszczęśnicą, która po zakupie ozbóbki została przemiona w drób była Lyssa Mulciber, która teraz krążyła pod nogami innych desperacko machając przy tym skrzydłami i zamieniała w kurczaka każdego, kto ją dotknął. — O nie, o nie... — jęknęła zdezorientowana. Zaraz potem wyjęła różdżkę i skierowała jej czubek w stronę rozbieganych kur.
— Finite! Finite! Finite! — rzucała zaklęcia.
Rzut kością na rozproszenie celem odczarowania kurczaków - Esther posiada ocenę Nędzny
Rzut N 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut N 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!