Miałby spać w takich okolicznościach? Skądże znowu! Pracował w pocie czoła. Najpierw zaostrzył pazury od nogę drewnianego stoiska, następnie wyczesał futro pod pyszczkiem, przegonił memortka mającego czelność usiąść w zasięgu łap, zamordował wstążkę wystającą z czyjegoś odzienia… naprawdę miałby spać? Miał co robić, oj miał!
Pogoniony przez Norę westchnął, przeciągnął się na pół metra, wygiął grzbiet i wysunął pazury rozciągając swój elastyczny kręgosłup. Dopiero po tej czynności wskoczył na stół, zgrabnie omijając wszelakie pączki, eklerki, ptysie, babeczki - nawet jeden kłaczek nie osiadł na smakołyku - i rozejrzał się gdzie mógłby się wspiąć. Z kocią gracją wspiął się po drewnianym słupku stoiska, zahaczył pazurami o stojące tuż obok skrzynki z zapasami słodyczy i usiadł na samym szczycie. Miał na swojej wysokości głowy wszystkich czarodziejów bowiem skrzynek było około ośmiu; nie bez powodu wybrał takie strategiczne miejsce. Widział wszystko a to kotowate lubią najbardziej.
- Macie coś na twarzy.- rzekł do Aveliny i Treveora wnioskując, że może nie zdają sobie sprawy, że ich twarze są dziwacznie zakryte. Wyprostował się, zmiótł puszystym ogonem latające w powietrzu drobinki kurzu oraz kichnął od natężenia zapachu i emocji.
- Nie zawiodę cię, Nora. Sprzedam wszystko ze stoiska.- miauknął z wyższością do swojej ukochanej części duszy i choć brzmiał oschle to jego ogon zwinął się w swej końcówce z miłością. - Nałóż na mnie zaklęcie potęgujące siłę głosu.- poprosił Norę i to był jedyny moment w życiu kiedy pozwolił skierować w swoją stronę różdżkę i co więcej, rzucić zaklęcie. Świat się zawali, Salem pozwala na siebie rzucić czar.
Odezwał się gromko do wszystkich osób stojących najbliżej, a jego głos mógł nieść się dalej.
- PĄCZKI, EKLERKI, PTYSIE, MIŁOŚĆ I ROZKOSZ DLA PODNIEBIENIA. ZAPRASZAM DO STOISKA NORY FIGG. KUP TRZY PĄCZKI A MIŁOŚĆ W POSTACI EKLERKA DOSTANIESZ GRATIS. SZUKASZ GWARANCJI SMAKU, LUKSUSU I ZACHWYTU? ZAPRASZAM TUTAJ!- a mówił to dziarskim głosem choć jego mimika nie uległa żadnej zmianie. Dbał o to by być widocznym bo wiedział, że wzbudzał zachwyt u czarodziejów. Bezczelnie to wykorzystywał. Pogłaskać się pozwoli tylko wybranym.
Pogoniony przez Norę westchnął, przeciągnął się na pół metra, wygiął grzbiet i wysunął pazury rozciągając swój elastyczny kręgosłup. Dopiero po tej czynności wskoczył na stół, zgrabnie omijając wszelakie pączki, eklerki, ptysie, babeczki - nawet jeden kłaczek nie osiadł na smakołyku - i rozejrzał się gdzie mógłby się wspiąć. Z kocią gracją wspiął się po drewnianym słupku stoiska, zahaczył pazurami o stojące tuż obok skrzynki z zapasami słodyczy i usiadł na samym szczycie. Miał na swojej wysokości głowy wszystkich czarodziejów bowiem skrzynek było około ośmiu; nie bez powodu wybrał takie strategiczne miejsce. Widział wszystko a to kotowate lubią najbardziej.
- Macie coś na twarzy.- rzekł do Aveliny i Treveora wnioskując, że może nie zdają sobie sprawy, że ich twarze są dziwacznie zakryte. Wyprostował się, zmiótł puszystym ogonem latające w powietrzu drobinki kurzu oraz kichnął od natężenia zapachu i emocji.
- Nie zawiodę cię, Nora. Sprzedam wszystko ze stoiska.- miauknął z wyższością do swojej ukochanej części duszy i choć brzmiał oschle to jego ogon zwinął się w swej końcówce z miłością. - Nałóż na mnie zaklęcie potęgujące siłę głosu.- poprosił Norę i to był jedyny moment w życiu kiedy pozwolił skierować w swoją stronę różdżkę i co więcej, rzucić zaklęcie. Świat się zawali, Salem pozwala na siebie rzucić czar.
Odezwał się gromko do wszystkich osób stojących najbliżej, a jego głos mógł nieść się dalej.
- PĄCZKI, EKLERKI, PTYSIE, MIŁOŚĆ I ROZKOSZ DLA PODNIEBIENIA. ZAPRASZAM DO STOISKA NORY FIGG. KUP TRZY PĄCZKI A MIŁOŚĆ W POSTACI EKLERKA DOSTANIESZ GRATIS. SZUKASZ GWARANCJI SMAKU, LUKSUSU I ZACHWYTU? ZAPRASZAM TUTAJ!- a mówił to dziarskim głosem choć jego mimika nie uległa żadnej zmianie. Dbał o to by być widocznym bo wiedział, że wzbudzał zachwyt u czarodziejów. Bezczelnie to wykorzystywał. Pogłaskać się pozwoli tylko wybranym.