Gdy Alanna „zgubiła” pierścionek po babci Vespera zaczęła pomagać jej szukać. Przesłaniała teren wokół Alanny swoją suknią z zadowoleniem stwierdzając, że to ubranie jest naprawdę genialne jeśli chodzi o takie akcje. Poczuła delikatną ulgę, gdy było po wszystkim, ale też obawę, że coś może stać się przez to jej rodzinie. Wiedziała jednak, że jej ojciec będzie miał wszystko pod kontrolą i ci odpowiedni wyjdą z wszystkiego cało.
Udali się więc do Goblina jak zaproponowała na początku. Były tu ogromne tłumy i nie zwracała za bardzo uwagi na innych ludzi. Nie interesowali ją, dla niej liczyła się tylko ona i bliscy. Po wylosowaniu przez jej brata plakatu spojrzała na niego śmiejąc się przy tym cicho z nutką złośliwości.
— No co ty, powieś go sobie w pokoju. – zażartowała. Wiedziała, że jej brat nie był typem osoby żartującej, sama pozwalała sobie na dużo luzu dzisiaj, ponieważ było święto, a taki luz tylko od święta. Odwróciła się do goblina, aby również wylosować coś dla siebie, ale wtedy przed nią wszedł pewien osobnik, którego nie spodziewała się tu spotkać.
Czas jakby spowolnił, gdy patrzyła na Perseusa, a reszta świata przestała mieć znaczenie – jeśli kiedykolwiek w ogóle miała. Nie sądziła, że spotkanie Blacka będzie dla niej jedną z przyjemniejszych rzeczy tego dnia.
— Perseus. – dotknęła krótko jego ramienia, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Uśmiechnęła się nieznacznie do niego widząc, że również jak jej brat wylosował plakat. Minęła go jednak i sama rzuciła monety Goblinowi, aby wylosować dla siebie coś „ciekawego”.
!goblin