Może faktycznie robienie drugi raz niemal tej samej sztuczki było lekkim przegięciem. Ciężko chyba jednak było zaskoczyć kogoś, kto znał cię aż tak cholernie dobrze i tak długi czas. Louvain zareagował, zanim jeszcze Atreus zdążył się zastanowić nad tym, czy nie powinien zmienić taktyki, a kafel opuścił jego ręce gładko, tylko po to by Lestrange z łatwością przechwycił go w locie, jakby to on był obdarzony trzecim okiem i wszystko przewidział. Bulstrode uśmiechnął się krzywo, tak samo na swoje nieudane zagranie, jak i jego zaczepkę. Za wcześnie otwierał bark – dobre sobie. — Nauczyłem się jej od ciebie — uśmiechnął się do niego z politowaniem, na moment pochylając się z rozluźnieniem na miotle, zanim nie została ogłoszona zmiana.
Prawda była taka, że nigdy nie był dobry w roli obrońcy. Ślęczenie przed obręczami nigdy do niego nie przemawiało i wydawało się okropnie nudne. Już wolałby latać za złotym zniczem, jak się w to bawić. Zagrywka Louvaina przypominała mu nieco jego własną. Szybkie tempo, które próbował mu narzucić i gwałtowne skrócenie dystansu, a potem rzucenie piłki.
Był blisko, ale wciąż niewystarczająco, by przejąć kafla. Musnął go niemal palcami, ale ten i tak przeleciał przez obręcz, zaliczając Louvainowi punkt. — Życzę ci szczerze, żebyś się z tej miotły spierdolił — zawołał w jego stronę, zanim zanurkował gwałtownie za piłką, łapiąc ją w locie dokładnie tak samo jak wcześniej zrobił to przy jego pierwszym rzucie. Kafel wrócił do Lou zgrabnym rzutem i Atreus na nowo zajął swoje miejsce przy obręczach, ale tym razem kiedy przyglądał się przyjacielowi, robił to o wiele uważniej, próbując dostrzec jego aurę. Głównie po to by zagrać na jego oklumencji i nieco go rozproszyć.
// obrona af ◉◉◉◉○
Słaby sukces...
// aurowidzenie percepcja ◉◉◉◉○
Sukces!