— Oh, nie, nic wielkiego się nie stało, po prostu jeden portret mniej, to nic takiego... — odpowiedziałam speszona. Mili policjanci? Co za nowość. Ale słysząc o oficjalnej skardze aż mnie zmroziło. Nawet nie wiem, czy legalnie mogę coś takiego zrobić. Nie mam obywatelstwa, ani nic, ale przede wszystkim chcę to mieć za sobą. — Nie, nie trzeba!
Uśmiechnęłam się słabo do drugiego policjanta [Erika]. Miło było słyszeć, że ktoś docenił moje umiejętności siłowe. Wyrzucanie gnoju widłami nie poszło na marne. Nie wyglądałam, ale byłam całkiem silna, co podobno nie jest doceniane przez wszystkie środowiska magiczne. Przez policję jak widać jest. Ale w końcu muszą sobie radzić w każdy dostępny sposób.
Policjanci sobie w końcu poszli, ale tłum wokół mnie wciąż przytłaczał. Zdałam sobie też sprawę, że nie mogę się rozpłakać, bo to zmyje wszystkie listki na mojej twarzy, nad którymi spędziłam tyle czasu! A moja iście czerwona twarz nie mogła teraz ujrzeć światła dziennego. Chociaż teraz to chyba była już purpurowa z tych emocji. Nawet nie wiem czy się cieszyć czy nie ze słów klienta [Castiel], bo jak najbardziej bym mu wcisnęła wszystkie swoje rysunki, ale z drugiej strony cóż to za podejście, że pieniądze przywrócą mi dobry nastrój?
— Nie dziękuję, proszę pana. Pozycja stojąca umożliwi mi lepszy przepływ krwi — palnęłam jakąś przypadkową głupotą jednocześnie słysząc, jak ze słowa na słowo mój akcent i wymowa umiera. Za dużo tego wszystkiego!
Śpiewający chłopak [Silly] skończył już swój występ i prawie przypłacił o to życiem. Cóż za głuptas!
— Ale proszę się nie zabijać w tak głupi sposób, kolego muzyku — odpowiedziałam mu. Przetarłam oczy rękawem szaty. Bardzo ostrożnie. — Prawdę mówiąc nie wsłuchałam się dobrze w piosenkę, przepraszam.
Zdecydowanie nie chciałam mu umniejszać. Poza tym kto wie, może wskakiwanie na wyższe obiekty to standardowa procedura brytyjskich bardów.
I wtedy usłyszałam reklamę pączków, a mój żołądek dał o sobie znać w bardzo głośny sposób. Miałam ze sobą kanapki, z doświadczenia wiem, że jedzenie na festynach jest nienaturalnie drogie... ale pączki? Eklerki? Ptysie? Miłość i rozkosz dla podniebienia? Ten dzień mnie wykończy.
Jak dobrze, że chociaż nie widziałam kto był odpowiedzialny za te kuszące okrzyki.