16.03.2023, 14:03 ✶
- Jedno z dwojga. Płacą za udział w egzaminach bardzo mało albo bardzo dużo. I jak bardzo mało, to są sami starzy, bo oni nie mają dość krzepy, żeby uciec, jak robią w Ministerstwie łapankę… a jak bardzo dużo, to wtedy powtarzają, że na egzaminie powinien być ktoś doświadczony i to koniecznie oni, nawet jeśli potem stoję taka biedna ja, i krzyczę na całą salę, a ona dalej mnie nie słyszy. Bo w pokorę i szacunek to ja nie wierzę, jakoś nigdy tych słów nie słyszałam… – wyrecytowała Brenna, odpowiadając Tori oraz Cynthii. – Naprawdę? Moja mama zakazała o nim mówić w domu, bo trochę za bardzo mi się to spodobało i bała się, że spróbuję tego na sobie…
…bo takie latanie bez miotły! To dopiero byłoby coś. Niestety, Brennie nie udało się znaleźć odpowiednich zaklęć, wyglądało więc na to, że potrzeba było spontanicznej manifestacji do takich spektakularnych wyczynów.
Trochę tego żałowała.
- Mam najlepsze pomysły na świecie. I jak zostaniesz tą sędziną, powinni cię potem dawać na plakatach promujących nabory do Departamentu[/b] – dorzuciła jeszcze Brenna wesoło, upijając kilka łyków alkoholu. Niezbyt się bała, że szybko się upije, bo jej metabolizm z jakichś powodów działał iście szalenie i zawsze potrzebowała podwójnej porcji jedzenia, eliksiru… i tak, zapewne też trunków, choć rzadko z nimi przesadzała. [b]– Niekoniecznie uzdrowicielkę… w Magicznym Pogotowiu w sumie często naprawiają te różne zniszczenia w mugolskim świecie. Albo jak w Dolinie, ściągają napompowanego mugola i potem wyłapują wszystkich, którzy go widzieli – stwierdziła, posyłając Flintowi uśmiech. Potem dolała alkoholu sobie i każdemu, kto już uporał się ze swoją porcją. – Chyba mają egzorcystów? Może oni te duchy tak zamykają? Albo wiesz, mają powiedziane: siedzisz tu lub nasz egzorcysta złapie cię do ciasnego pudełka.
Brenna zadumała się na moment nad tą sprawą. Być może będzie musiała zainteresować się tym zagadnieniem głębiej. Kto wie, czy w Brygadzie nie musieli wiedzieć takich rzeczy? Longbottom obserwowała ojca dostatecznie długo, aby wiedzieć, że praca w Brygadzie to niestety rzadko pojedynki, za to trzeba wykuć dużo nudnych formułek oraz, rzecz jasna, wypełniać bardzo, bardzo dużo papierów.
Przez te papiery naprawdę mało brakowało, a zgodziłaby się na propozycję babci, żeby zacząć pracować dla Potterów i zajmować się transmutacją.
- A Błędny Rycerz… nie jest tak zaczarowany, żeby rzeczy przed nim uciekały? – zaciekawiła się Brenna na historię Castiela. Jechała Błędnym Rycerzem raz i bardzo się jej podobało, jak łóżko latało po całym pojeździe. Z jakichś powodów inni pasażerowie nie wydawali się równie szczęśliwi. Nie rozumiała czemu. – Oj, mama powiedziała, że po jej trupie. Chyba uważa, że zaraz bym kogoś rozjechała. Nie mam pojęcia dlaczego – stwierdziła, znowu upijając łyk swojego miodu.
…bo takie latanie bez miotły! To dopiero byłoby coś. Niestety, Brennie nie udało się znaleźć odpowiednich zaklęć, wyglądało więc na to, że potrzeba było spontanicznej manifestacji do takich spektakularnych wyczynów.
Trochę tego żałowała.
- Mam najlepsze pomysły na świecie. I jak zostaniesz tą sędziną, powinni cię potem dawać na plakatach promujących nabory do Departamentu[/b] – dorzuciła jeszcze Brenna wesoło, upijając kilka łyków alkoholu. Niezbyt się bała, że szybko się upije, bo jej metabolizm z jakichś powodów działał iście szalenie i zawsze potrzebowała podwójnej porcji jedzenia, eliksiru… i tak, zapewne też trunków, choć rzadko z nimi przesadzała. [b]– Niekoniecznie uzdrowicielkę… w Magicznym Pogotowiu w sumie często naprawiają te różne zniszczenia w mugolskim świecie. Albo jak w Dolinie, ściągają napompowanego mugola i potem wyłapują wszystkich, którzy go widzieli – stwierdziła, posyłając Flintowi uśmiech. Potem dolała alkoholu sobie i każdemu, kto już uporał się ze swoją porcją. – Chyba mają egzorcystów? Może oni te duchy tak zamykają? Albo wiesz, mają powiedziane: siedzisz tu lub nasz egzorcysta złapie cię do ciasnego pudełka.
Brenna zadumała się na moment nad tą sprawą. Być może będzie musiała zainteresować się tym zagadnieniem głębiej. Kto wie, czy w Brygadzie nie musieli wiedzieć takich rzeczy? Longbottom obserwowała ojca dostatecznie długo, aby wiedzieć, że praca w Brygadzie to niestety rzadko pojedynki, za to trzeba wykuć dużo nudnych formułek oraz, rzecz jasna, wypełniać bardzo, bardzo dużo papierów.
Przez te papiery naprawdę mało brakowało, a zgodziłaby się na propozycję babci, żeby zacząć pracować dla Potterów i zajmować się transmutacją.
- A Błędny Rycerz… nie jest tak zaczarowany, żeby rzeczy przed nim uciekały? – zaciekawiła się Brenna na historię Castiela. Jechała Błędnym Rycerzem raz i bardzo się jej podobało, jak łóżko latało po całym pojeździe. Z jakichś powodów inni pasażerowie nie wydawali się równie szczęśliwi. Nie rozumiała czemu. – Oj, mama powiedziała, że po jej trupie. Chyba uważa, że zaraz bym kogoś rozjechała. Nie mam pojęcia dlaczego – stwierdziła, znowu upijając łyk swojego miodu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.