02.06.2026, 10:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.06.2026, 10:45 przez Christopher Rosier.)
Chris usiłował przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz śmiał się naprawdę szczerze i głośno. Zdarzało mu się uśmiechać dość często, owszem. Zaśmiać – także, może niezbyt często, ale bywało, pewnie zrobił to nawet przy Victorii. Ale to było zwykle krótkie, rozbawione parsknięcie, i to wcale nie dlatego, że Rosier był jakimś ponurakiem, sztywniakiem czy osobom, która nie miała poczucia humoru nawet za pensa. Po prostu… czy dorośli ludzie w ogóle się śmiali? Ci, w których towarzystwie się obracał, robili to niezmiernie rzadko.
Może do walki z boginami należało trenować dzieci.
Mimo to spróbował jeszcze raz. Widok potykającego się bogina w brokatowej pelerynie i pękających baloników chyba nie wystarczał, aby wzbudzić w Rosierze prawdziwe rozbawienie (choć bogin ewidentnie jakby się zakłopotał, kiedy Victoria zachichotała).
– Możemy spróbować zamknąć go z powrotem w tej szufladzie i niech ktoś inny się martwi? – zasugerował, kiedy to, cokolwiek Lestrange próbowała zrobić, nie wyszło, a on ponownie machnął różdżką. Tym razem usiłował transmutować strój bogina w ubranie, które jego ciotka pragnęła wystawić w zimowej kolekcji, ale szczęśliwie ojciec Christophera dopilnował, aby projekt „przypadkiem” został zniszczony. Zasadniczo osoba, która by go założyła, wyglądałaby jakby obwieszono ją bombkami, światełkami, łańcuchami… czyli zostałaby zamieniona w choinkę. Modelka w wizji ciotki miała nawet nosić berecik, z którego szczytu sterczałaby srebrzysta gwiazdka.
Brokatowy płaszcz znikł, baloniki popękały. Znów zaklęcie Rosiera wyszło, ale tylko częściowo: mężczyzna który przed nimi stanął, został opleciony srebrzystym łańcuchem choinkowym, choć nie pojawiły się żadne bombki. Za to z jego głowy rzeczywiście teraz sterczała antenka z gwiazdką. Bogin sięgnął ku niej i pomagał, coraz bardziej skonsternowany, gdy nie spotykał się z paniczną reakcją, a zamiast tego serwowano mu takie wrażenia.
- ...albo możemy bardzo szybko się wycofać do drzwi i zatrzasnąć drzwi - zaproponował Christopher, trochę zirytowany na cały świat, że nie wyszło dokładnie tak, jak sobie życzył. No nawet jak chciał stworzyć beznadziejną kreację, to powinna wyjść wspaniała, beznadziejna kreacja, a nie taka mizerna namiastka beznadziejności!
Może do walki z boginami należało trenować dzieci.
Mimo to spróbował jeszcze raz. Widok potykającego się bogina w brokatowej pelerynie i pękających baloników chyba nie wystarczał, aby wzbudzić w Rosierze prawdziwe rozbawienie (choć bogin ewidentnie jakby się zakłopotał, kiedy Victoria zachichotała).
– Możemy spróbować zamknąć go z powrotem w tej szufladzie i niech ktoś inny się martwi? – zasugerował, kiedy to, cokolwiek Lestrange próbowała zrobić, nie wyszło, a on ponownie machnął różdżką. Tym razem usiłował transmutować strój bogina w ubranie, które jego ciotka pragnęła wystawić w zimowej kolekcji, ale szczęśliwie ojciec Christophera dopilnował, aby projekt „przypadkiem” został zniszczony. Zasadniczo osoba, która by go założyła, wyglądałaby jakby obwieszono ją bombkami, światełkami, łańcuchami… czyli zostałaby zamieniona w choinkę. Modelka w wizji ciotki miała nawet nosić berecik, z którego szczytu sterczałaby srebrzysta gwiazdka.
Rzut Z 1d100 - 42
Słaby sukces...
Słaby sukces...
Brokatowy płaszcz znikł, baloniki popękały. Znów zaklęcie Rosiera wyszło, ale tylko częściowo: mężczyzna który przed nimi stanął, został opleciony srebrzystym łańcuchem choinkowym, choć nie pojawiły się żadne bombki. Za to z jego głowy rzeczywiście teraz sterczała antenka z gwiazdką. Bogin sięgnął ku niej i pomagał, coraz bardziej skonsternowany, gdy nie spotykał się z paniczną reakcją, a zamiast tego serwowano mu takie wrażenia.
- ...albo możemy bardzo szybko się wycofać do drzwi i zatrzasnąć drzwi - zaproponował Christopher, trochę zirytowany na cały świat, że nie wyszło dokładnie tak, jak sobie życzył. No nawet jak chciał stworzyć beznadziejną kreację, to powinna wyjść wspaniała, beznadziejna kreacja, a nie taka mizerna namiastka beznadziejności!