02.06.2026, 20:58 ✶
Astoria nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego pochyliła się nad biurkiem i sięgnęła po kolejny segregator, znacznie grubszy od poprzedniego, którego skórzana okładka nosiła ślady drobnych zniszczeń. Pomiędzy kartami tkwiły dziesiątki zakładek, a każda z nich oznaczała inną kategorię dokumentacji magazynowej. Jeśli gdzieś miała znajdować się odpowiedź, to właśnie tutaj, pośród liczb, dat i raportów sporządzanych przez ludzi, którzy nie popełniali błędów. Zwykle nie popełniali. Próbowała odtworzyć cały przebieg zdarzeń, począwszy od momentu przygotowania obrazu, przez jego przechowywanie, aż po wydanie klientowi. Im dłużej analizowała dokumenty, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że nie ma sensu zaczynać od teorii, skoro wciąż brakowało jej podstawowych informacji. Odile nie kłamała. Czyżby ktoś inny śmiał ją okraść?
Przez chwilę wpatrywała się w rozłożone na biurku dokumenty, po czym odsunęła na bok część rejestrów i przyciągnęła do siebie czysty arkusz pergaminu. Stalówka pióra zanurzyła się w atramencie. Na górze strony zapisała datę odbioru, godzinę, numer obrazu oraz oznaczenie transportu. Poniżej zaczęła umieszczać kolejne informacje przekazane przez Odile.
- Rozumiem. Czy rama była w jakikolwiek sposób uszkodzona? - zapytała, unosząc wzrok znad kartki. - Czy cokolwiek innego wydało się pani podejrzane? Czy pracownik był zdenerwowany? - Jeśli w papierach wszystko będzie się zgadzało, jedynym źródłem informacji będzie właśnie ten, który dostarczył przesyłkę.
Jej pismo pozostawało równe i uporządkowane, a kolejne linijki zapełniały się szybko, tworząc coś znacznie bardziej przypominającego raport śledczy niż zwykłe notatki. Od czasu do czasu zadawała krótkie pytania, wyłącznie po to, by doprecyzować godzinę, kolejność wydarzeń albo wygląd konkretnego elementu zabezpieczeń. Dopiero gdy uznała, że wycisnęła z relacji Odile wszystko, co mogła, odłożyła pióro. Spojrzała na zapisane strony. W głowie układała już kolejne kroki. Najpierw magazyn. Zamierzała osobiście przejrzeć dokumentację zabezpieczeń, sprawdzić pieczęcie, porównać numery skrzyń i prześledzić drogę obrazu między poszczególnymi sektorami magazynu. Jeśli ktoś otwierał przesyłkę wcześniej, powinien pozostawić po sobie choćby najmniejszy ślad. Następnie Eric. Na samą myśl o tym jej spojrzenie na moment zatrzymało się na jednym z rejestrów. Nie chciała wierzyć, że zawinił.
- Czy chce być pani informowana na bieżąco o postępach mojego śledztwa? - zapytała, splatając dłonie na kolanach. - Przepraszam za to całe zamieszanie, pierwszy raz doszło do takiej sytuacji. - nie chciała się usprawiedliwiać, ale chyba każdy wiedział, jaki chaos przyniosła Spalona Noc. - Nie zamierzam pozostawić tej sprawy bez wyjaśnienia, niezależnie od tego, czy okaże się wynikiem zwykłej pomyłki, czy działania osoby trzeciej. - Na moment opuściła spojrzenie na pergaminy, jakby jeszcze raz ważyła wszystkie możliwości. - Niestety na obecnym etapie nie mogę zaproponować równowartościowego towaru, jednak mogę zwrócić koszty teraz lub zrekompensować te niedogodności po wyjaśnieniu sprawy. - propozycja wydawała się jej uczciwa; była w końcu przyzwyczajona do brania odpowiedzialności za własne interesy.
Przez chwilę wpatrywała się w rozłożone na biurku dokumenty, po czym odsunęła na bok część rejestrów i przyciągnęła do siebie czysty arkusz pergaminu. Stalówka pióra zanurzyła się w atramencie. Na górze strony zapisała datę odbioru, godzinę, numer obrazu oraz oznaczenie transportu. Poniżej zaczęła umieszczać kolejne informacje przekazane przez Odile.
- Rozumiem. Czy rama była w jakikolwiek sposób uszkodzona? - zapytała, unosząc wzrok znad kartki. - Czy cokolwiek innego wydało się pani podejrzane? Czy pracownik był zdenerwowany? - Jeśli w papierach wszystko będzie się zgadzało, jedynym źródłem informacji będzie właśnie ten, który dostarczył przesyłkę.
Jej pismo pozostawało równe i uporządkowane, a kolejne linijki zapełniały się szybko, tworząc coś znacznie bardziej przypominającego raport śledczy niż zwykłe notatki. Od czasu do czasu zadawała krótkie pytania, wyłącznie po to, by doprecyzować godzinę, kolejność wydarzeń albo wygląd konkretnego elementu zabezpieczeń. Dopiero gdy uznała, że wycisnęła z relacji Odile wszystko, co mogła, odłożyła pióro. Spojrzała na zapisane strony. W głowie układała już kolejne kroki. Najpierw magazyn. Zamierzała osobiście przejrzeć dokumentację zabezpieczeń, sprawdzić pieczęcie, porównać numery skrzyń i prześledzić drogę obrazu między poszczególnymi sektorami magazynu. Jeśli ktoś otwierał przesyłkę wcześniej, powinien pozostawić po sobie choćby najmniejszy ślad. Następnie Eric. Na samą myśl o tym jej spojrzenie na moment zatrzymało się na jednym z rejestrów. Nie chciała wierzyć, że zawinił.
- Czy chce być pani informowana na bieżąco o postępach mojego śledztwa? - zapytała, splatając dłonie na kolanach. - Przepraszam za to całe zamieszanie, pierwszy raz doszło do takiej sytuacji. - nie chciała się usprawiedliwiać, ale chyba każdy wiedział, jaki chaos przyniosła Spalona Noc. - Nie zamierzam pozostawić tej sprawy bez wyjaśnienia, niezależnie od tego, czy okaże się wynikiem zwykłej pomyłki, czy działania osoby trzeciej. - Na moment opuściła spojrzenie na pergaminy, jakby jeszcze raz ważyła wszystkie możliwości. - Niestety na obecnym etapie nie mogę zaproponować równowartościowego towaru, jednak mogę zwrócić koszty teraz lub zrekompensować te niedogodności po wyjaśnieniu sprawy. - propozycja wydawała się jej uczciwa; była w końcu przyzwyczajona do brania odpowiedzialności za własne interesy.
learn the rules
then break some
then break some