16.03.2023, 17:29 ✶
- Dziękuję pani ale nie potrzebuję powiadomień. Nie mam żadnego problemu aby zaglądać tutaj co drugi dzień. Jest mi całkiem po drodze. - kłamał jak najęty bowiem wszystko co mówił nawet przez chwilę nie widniało obok prawdy. Do tego wszystkiego dochodzi najważniejszy fakt, że przyjść może tylko i wyłącznie gdy meteorolodzy będą zapowiadać zachmurzenie bądź ulewy... o co w maju dosyć trudno. Istniała szansa, że w ogóle nie odbierze zamówienia. Nie miałby z tym żadnego problemu.
Ucieszył się gdy speszyła się jego komplementem. Żałował, że nie odpowiedziała w podobnym tonie. Gdy ostatnio się widzieli była bardziej rozgadana i wylewna. Mimowolnie porównywał Avelinę sprzed dwóch tygodni do tej, którą miał przed sobą.
Powstrzymał parsknięcie śmiechem na dźwięk dosyć dziwnego imienia. Nie miał pojęcia dlaczego obecność tego mężczyzny go drażniła. Być może nie podobało mu się, że się oboje znali. Zaczerpnął tchu łudząc się, że to go uspokoi. Tęsknił za dniami kiedy oddychanie pomagało ukoić napięcie.
- Tylko świeże napary i maści. Proszę mi doradzić pojemność flakoników kiedy chcę zażywać je codziennie przez dłuższy okres czasu. - przeciągał rozmowę jak tylko się dało, ciągnął ją za język, przytrzymywał jej uwagę na sobie bowiem wiedział, że nieuchronnie zbliża się moment opuszczenia sklepiku. Zerknął kontrolnie przez drzwi i dostrzegł, że póki co słońce wyszło zza chmur, co niestety zmuszało go do pozostania tutaj do momentu zachmurzenia. Na samą myśl o przemieszczaniu się zaczynał się stresować. Jak nic powinien popracować nad teleportacją aby uniknąć tego problemu. Na dniach poszuka nauczyciela...
Z dosyć zaskoczoną miną odwrócił głowę w kierunku bladego niewyspanego jegomościa.
- Jak widzę to nie mnie potrzebne są witaminy. - odparował zgryźliwie wobec jego porady.
- Zawierzę wiedzy i zaleceniom pani Aveliny. - ukrócił sugestie nieznajomego, zapominając na śmierć (i nieżycie), że Avelina mu się nie przedstawiła.
Ucieszył się gdy speszyła się jego komplementem. Żałował, że nie odpowiedziała w podobnym tonie. Gdy ostatnio się widzieli była bardziej rozgadana i wylewna. Mimowolnie porównywał Avelinę sprzed dwóch tygodni do tej, którą miał przed sobą.
Powstrzymał parsknięcie śmiechem na dźwięk dosyć dziwnego imienia. Nie miał pojęcia dlaczego obecność tego mężczyzny go drażniła. Być może nie podobało mu się, że się oboje znali. Zaczerpnął tchu łudząc się, że to go uspokoi. Tęsknił za dniami kiedy oddychanie pomagało ukoić napięcie.
- Tylko świeże napary i maści. Proszę mi doradzić pojemność flakoników kiedy chcę zażywać je codziennie przez dłuższy okres czasu. - przeciągał rozmowę jak tylko się dało, ciągnął ją za język, przytrzymywał jej uwagę na sobie bowiem wiedział, że nieuchronnie zbliża się moment opuszczenia sklepiku. Zerknął kontrolnie przez drzwi i dostrzegł, że póki co słońce wyszło zza chmur, co niestety zmuszało go do pozostania tutaj do momentu zachmurzenia. Na samą myśl o przemieszczaniu się zaczynał się stresować. Jak nic powinien popracować nad teleportacją aby uniknąć tego problemu. Na dniach poszuka nauczyciela...
Z dosyć zaskoczoną miną odwrócił głowę w kierunku bladego niewyspanego jegomościa.
- Jak widzę to nie mnie potrzebne są witaminy. - odparował zgryźliwie wobec jego porady.
- Zawierzę wiedzy i zaleceniom pani Aveliny. - ukrócił sugestie nieznajomego, zapominając na śmierć (i nieżycie), że Avelina mu się nie przedstawiła.