16.03.2023, 18:01 ✶
Niezrozumienie sięgało zenitu. Stawał tu niemal na wibrysach aby zachęcić klienta do chociaż jednego gryza eklerka... a napotykał opór. Co za nerwowy człowiek, jakiś dziwny. Wpatrywał się w jego zmieniającą się mimiką i nic, co tam widział nie pokrywało się z logiczną reakcją na zachętę do konsumpcji. Naprawdę starał mu się pomóc. Skoro nie potrafił to zapewniał, że lada moment przyjdzie ktoś bardziej obeznany z ludźmi. Niestety ale zamiast odetchnięcia ulgi mężczyzna zaczął wrzeszczeć jak opętany. Może faktycznie jakiś duch go opętał?
- Zapraszam ponownie gdy się pan uspokoi! - krzyknął za nim gdy ten zaczął nerwowo szarpać się z drzwiami. Zeskoczył ze stołu i pobiegł za nim lecz tylko przyspieszył paniczną ucieczkę Theodore'a. Zgrabnie ominął przewrócone krzesło i zatrzymał się w progu, tuż po tym gdy drzwi trzasnęły.
- Co za dziwny człowiek. - miauknął do siebie, ziewnął i położył się tam, gdzie siedział po to, aby rozpocząć popołudniową toaletę kocich zakamarków. Musi porozmawiać z Norą na temat tego klienta. Pierwszy raz w życiu zdarzyło się, aby ktoś uciekł stąd krzykiem. Czyżby zaczynał tracić swoje umiejętności charyzmatyczne? Nie był młodym kotem, miał swoje lata... Musi coś z tym zrobić ale dopiero gdy się umyje.
- Zapraszam ponownie gdy się pan uspokoi! - krzyknął za nim gdy ten zaczął nerwowo szarpać się z drzwiami. Zeskoczył ze stołu i pobiegł za nim lecz tylko przyspieszył paniczną ucieczkę Theodore'a. Zgrabnie ominął przewrócone krzesło i zatrzymał się w progu, tuż po tym gdy drzwi trzasnęły.
- Co za dziwny człowiek. - miauknął do siebie, ziewnął i położył się tam, gdzie siedział po to, aby rozpocząć popołudniową toaletę kocich zakamarków. Musi porozmawiać z Norą na temat tego klienta. Pierwszy raz w życiu zdarzyło się, aby ktoś uciekł stąd krzykiem. Czyżby zaczynał tracić swoje umiejętności charyzmatyczne? Nie był młodym kotem, miał swoje lata... Musi coś z tym zrobić ale dopiero gdy się umyje.
Koniec sesji