16.03.2023, 18:10 ✶
Zaczynał panikować. Ta wysokość przestała mu się podobać. Uwielbiał wspinać się, przeskakiwać przez przeszkody, przeciskać się przez coraz to mniejsze szczeliny, chować się w pudełkach i pod prześcieradłem... ale nigdy nie wspominał nic na temat zamiłowaniu do schodzenia na ziemię. Notorycznie o tym zapominał co przekładało się na wpadanie w kłopoty. Nie zliczy ile razy Nora musiała wspinać się na wysokości aby go zdjąć. Miał na głowie ważniejsze sprawy od zastanawiania się jak wrócić na ziemię. Z tego powodu wrzeszczał do Aveliny aby coś zrobiła i przede wszystkim bez użycia magii. Przy tej kwestii był bardzo uparty.
Wbijał pazury w rynnę i tylko zerkał na dziewczynę gdy przesuwała pod jego nogi jakieś pudełka, skrzynki i beczki. No! O to mu chodziło, znalazła rozwiązanie! Zsunął się brzuchem po rynnie i upadł na cztery łapy na najbliższą skrzynkę. Momentalnie jego ogon powrócił do swojej normalnej objętości a on bez najmniejszego problemu zszedł na zimny chodnik. Przeciągnął się i ziewnął. Zachowywał się jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.
- Idealnie. Wysokości są po to, aby chwytać bardziej ambitne stworzenia. Sowa uciekła mi sprzed nosa. Co za tchórz. - mruknął z wyższością. W ramach wdzięczności podszedł między nogi dziewczyny i otarł się o nie, przechodząc między jej łydkami, wcierając głowę w jej dłoń. Otrzymała cały pakiet czułości co było nieodzownym wyróżnieniem.
- Powinnaś poćwiczyć bieganie po gzymsie. Co z ciebie za kot. Kiedy ostatnio coś upolowałaś? Pazury ci zardzewieją, dziewczyno. - pouczył ją tonem bardziej doświadczonego kocura, który chodził po tym świecie nadzwyczajnie długo. Dzięki ścisłemu związaniu z Norą mógł pożyć jeszcze spory kawałek czasu.
- Do rytuału. Chcę sprawdzić czy jestem w stanie kontrolować więcej niż jedno stworzenie. Potrzebuję do tego zwłok i w następnej kolejności żywego acz niezdolnego do ucieczki gryzonia. Masz może jakiegoś szczura na zbyciu? - mówił poważnie. Usiadł nieopodal jej stóp i podniósł łapę, wylizując ją szorstkim językiem z całego stresu i ziemi.
Wbijał pazury w rynnę i tylko zerkał na dziewczynę gdy przesuwała pod jego nogi jakieś pudełka, skrzynki i beczki. No! O to mu chodziło, znalazła rozwiązanie! Zsunął się brzuchem po rynnie i upadł na cztery łapy na najbliższą skrzynkę. Momentalnie jego ogon powrócił do swojej normalnej objętości a on bez najmniejszego problemu zszedł na zimny chodnik. Przeciągnął się i ziewnął. Zachowywał się jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.
- Idealnie. Wysokości są po to, aby chwytać bardziej ambitne stworzenia. Sowa uciekła mi sprzed nosa. Co za tchórz. - mruknął z wyższością. W ramach wdzięczności podszedł między nogi dziewczyny i otarł się o nie, przechodząc między jej łydkami, wcierając głowę w jej dłoń. Otrzymała cały pakiet czułości co było nieodzownym wyróżnieniem.
- Powinnaś poćwiczyć bieganie po gzymsie. Co z ciebie za kot. Kiedy ostatnio coś upolowałaś? Pazury ci zardzewieją, dziewczyno. - pouczył ją tonem bardziej doświadczonego kocura, który chodził po tym świecie nadzwyczajnie długo. Dzięki ścisłemu związaniu z Norą mógł pożyć jeszcze spory kawałek czasu.
- Do rytuału. Chcę sprawdzić czy jestem w stanie kontrolować więcej niż jedno stworzenie. Potrzebuję do tego zwłok i w następnej kolejności żywego acz niezdolnego do ucieczki gryzonia. Masz może jakiegoś szczura na zbyciu? - mówił poważnie. Usiadł nieopodal jej stóp i podniósł łapę, wylizując ją szorstkim językiem z całego stresu i ziemi.