• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
Siódmego września w Rejwachu

Siódmego września w Rejwachu
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#13
04.06.2026, 14:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2026, 14:40 przez The Edge.)  
Zrobił absolutnie wszystko co w jego mocy (przynajmniej z tej kategorii rzeczy po których nie spodziewał się reakcji gniewnych lub pełnych przerażenia), żeby się wzbronić od udzielania odpowiedzi na to, co robił ze swoim życiem i gdzie zamierzał zniknąć, zanim Rejwach zdąży się obudzić. Wyszło mu to dobrze, tak przynajmniej wstępnie pomyślał. Nie dostał może fizycznej bliskości i został tu sam, przy tym łóżku. Usiadł, ale mógł spode łba wpatrywać się w muzyka rozkładającego swój instrument, więc chociaż nie mógł się do niego przykleić zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, nie odebrał tego za coś czym powinien się nazbyt przejąć. Wsłuchiwał się w potok słów – uspokajało go to nieco, bo tak długo jak istniała ta konwersacja, tak długo słowa o tym, że mógł tu zostać były szczere. Ale było tam uszczypnięcie. Delikatne, niestety na tyle dotkliwe, aby temat nie ucichł mu w głowie i dudnił… To dudnienie lubiło robić się nieznośne.

Mimo tego uśmiechnął się, zaciskając palce na papierku owijającym krówkę.

Crow był wyraźnie smutny. Jego oblicze wciąż nosiło ten sam, obrzydliwy smutek – rozbił sobie w nim dom lata temu i nie chciał z niego wyjść. I wciąż pozował na tego smutnego chłopaka, grał rolę, z której nie potrafił się wydostać, chociaż wydawało mu się, że sam sobie tę klatkę zamknął na kluczyk. Zanim zniknął z Nokturnu też taki był, przynajmniej w ostatnim roku. I trochę chciał się obedrzeć z tej tajemnicy i powiedzieć: nie zawsze już taki będę, jeszcze potrafię być szczęśliwy. Tylko, że ta historia wymagała opowiedzenia o tym, jak przez moment trzymał w garści wszystko, a później to stracił przez własną głupotę i chciwość.

Opuścił głowę jeszcze niżej, chociaż i tak już się garbił. Musiał się w sobie zebrać do odpakowania cukierka i zatkania nim sobie ust. Dopiero po tym rzucił się w tył, tak żeby poczuć miękkość łóżka na swoich plecach. Niby słyszał jak Zenek rozkłada te klawisze, ale naga skóra i mokre włosy przyklejające mu się do twarzy pozostały elementem tego, co Crow widział teraz w swojej wyobraźni.

Nie wyglądał dziwnie. Spojrzenie utkwiło mu w suficie. Ale to zawsze tam było. To napięcie, że w jakiejś innej rzeczywistości, mógłby usłyszeć jak muzyk ponosi się i prostuje długie nogi, a później poczuć ostatnie krople zimnej wody opadające mu na uda, brzuch i twarz.

– Zajebisty typ – powiedział – z pojebanymi tekstami.

Nie miał pojęcia, że Woody dobrze płacił. Polecając to miejsce był pewien tylko jednego – że to dobry człowiek był i jeśli gdzieś miałeś być wyrzutkiem, to lepiej było być wyrzutkiem z Rejwachu, niż skończyć jak on. Fantazja z wakacji, ta że by mógł podrobić jakoś dokumenty, znaleźć sobie normalną robotę – co za absurd. Za każdym razem kończył tak samo. Więc to było jak spryskanie twarzy zimną wodą. Dobrze było słyszeć, że ktoś na kim mu zależało radził sobie dobrze i nie szorował po dnie swoich możliwości.

– Jak wszystko się zjebało – na samo wspomnienie rozjuszył się tak bardzo, że instynktownie sięgnął dłonią do paczki z papierosami, chociaż wciąż miał gębę zapchaną cukierkiem – to sobie wyobrażałem, że mógłbym wypierdolić na księżyc. – Nie dodał tego, bo mu się to wydawało oczywiste, że wszystkie ostatnie wydarzenia z tym związane oglądał z zapartym tchem. Ale oh – jak bardzo to do niego pasowało. Uciec przed wszystkim, z czym nie mógł sobie poradzić. Pozostawić każdą fantazję fantazją – i tę wakacyjną i tę o skrzyżowaniu ich oddechów – bo kiedy pozostawały fantazjami, mógł godzinami pochylać się nad każdą możliwością i romantyzować je do granic możliwości. Kiedy pojawiały się porażki, odmowy i słowa pełne goryczy, ciężej było do nich wrócić. – Jak ta suka, co tam zdechła. – Nawet to do niego pasowało, skoro Laurent miał go za psa.

Poruszył się wreszcie. Podciągnął nogi, położył je na łóżku, a następnie przekręcił się, podpierając głowę na łokciu, tak żeby widzieć Kozła. Ktoś tak uzdolniony muzycznie, nie powinien grywać w spelunach, ani pochylać się nad instrumentem, kiedy jedyną widownią był on – skończony dupek wpatrujący się w te długie, piękne palce z głową pełną brudnych myśli.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Pan Losu (90), The Edge (5599), Zenon Kozioł (5059)




Wiadomości w tym wątku
Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 11.05.2026, 17:07
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 16.05.2026, 23:38
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 17.05.2026, 16:36
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 19.05.2026, 01:58
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 21.05.2026, 09:57
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 24.05.2026, 01:09
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 24.05.2026, 08:26
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 24.05.2026, 18:12
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 27.05.2026, 07:57
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 30.05.2026, 00:02
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 31.05.2026, 07:15
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 03.06.2026, 04:14
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 04.06.2026, 14:24
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 05.06.2026, 04:15
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 05.06.2026, 19:45
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 06.06.2026, 02:16
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 06.06.2026, 16:36
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 07.06.2026, 03:41
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 07.06.2026, 12:48
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez Zenon Kozioł - 08.06.2026, 05:38
RE: Siódmego września w Rejwachu - przez The Edge - 09.06.2026, 00:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa