• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.72] Get your pride out of your mouth

[07.10.72] Get your pride out of your mouth
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#16
04.06.2026, 17:30  ✶  
Patrzyła uważnie, bo nauczyła się, że ludzie najwięcej zdradzają właśnie wtedy, gdy są przekonani, że nie zdradzają niczego. Nie chodziło o słowa. Słowa były najłatwiejsze do kontrolowania. Mężczyzna potrafił nimi operować z wprawą człowieka, który od dziecka obracał się wśród ludzi przywiązujących ogromną wagę do pozorów, odpowiednich sformułowań i starannie dobranych półprawd. Potrafił zamienić zwykłe zdanie w obietnicę, pytanie w prowokację, a milczenie w odpowiedź znacznie bardziej wymowną niż jakakolwiek deklaracja. Dlatego nie słuchała wyłącznie tego, co mówił. Obserwowała. Był to nawyk wykształcony przez lata funkcjonowania w świecie, gdzie prawdziwe intencje rzadko kiedy wypowiadano na głos, a największe katastrofy często zaczynały się od niewinnego uśmiechu i uprzejmego gestu. Dostrzegała rzeczy drobne.
W jego mechanizmach obronnych widziała odruchy, które doskonale znała z eutanazji autopsji. Choć ta myśl przyszła do niej niechętnie - nie lubiła dostrzegać między nimi podobieństw. Znacznie łatwiej było skupiać się na różnicach. Na tym, że ją zranił. Jak łatwo kiedyś odszedł. Jak bez wysiłku potrafił zostawić po sobie pustkę i żyć dalej. Ale stojąc teraz naprzeciw niego, widząc sposób, w jaki patrzył, sposób, w jaki ważył każde słowo, zaczynała rozumieć, że czas nie oszczędził również jego. Nie wiedziała, jakie ciężary nosił. Nie znała wszystkich historii zapisanych między liniami jego spojrzenia. Nie wiedziała, co ukrywało się pod tą pewnością siebie, która wciąż sprawiała wrażenie naturalnej jak oddychanie. Mimo to widziała pęknięcia. Nie dlatego, że je pokazywał. Właśnie dlatego, że robił wszystko, by ich nie pokazać.
Stali naprzeciw siebie jak dwoje ludzi noszących w pamięci dawne mapy, próbujących odnaleźć drogę po krajobrazie, który przez lata zmienił się nie do poznania. Pozostały nazwy. Pozostały wspomnienia. Pozostały pojedyncze punkty orientacyjne. Ale całe miasta zostały przebudowane. Rzeki zmieniły bieg. Niektóre mosty zawaliły się dawno temu. A inne prowadziły już zupełnie gdzie indziej. A oni stali naprzeciw siebie jak dwa zamki po przeciwnych stronach tej samej doliny. Każde z opuszczonym mostem zwodzonym. Każde z zamkniętymi bramami. Każde przekonane, że ostrożność jest warunkiem koniecznym. I każde po cichu pamiętające czasy, gdy mury były niższe, a wejście do środka nie wymagało oblężenia. Tyle że nie była już nastolatką, która każde zamknięte drzwi traktowała jak wyzwanie rzucone własnej dumie. Nie miała potrzeby rozbijać się o cudze mury tylko po to, by udowodnić, że potrafi przez nie przejść.
Celowo nie zdjęła maski. Louvain odsłonił twarz bez większego zawahania, jakby uznał, że anonimowość przestała mieć między nimi znaczenie. I rzeczywiście tak było. Oboje wiedzieli już przecież, z kim rozmawiają. A jednak nie zamerzała tego zrobić, nie dlatego, że bała się pokazać twarz, czy też podtrzymać jakąś grę. Powód był prostszy - nie ufała mu. Wolała zostawić na sobie to drobne zabezpieczenie, stanowiące minimalną barierę. Nie chciała dawać mu pełnego dostępu, tym bardziej, że on tez nie odsłonił siebie. Nie tak naprawdę.
Przez moment była niemal pewna, że wyśmieje jej obawy. Może nie głośno. Nie w sposób ostentacyjny, a bardziej okrutny. Ukrywała swój strach pod maską chłodu i opanowania, ale oczywiście, że się bała. Wszystkiego, co wymienił. Że narazi siebie i bliskich na niebezpieczeństwo. Lista była długa. Znacznie dłuższa, niż kiedykolwiek przyznałaby na głos. Ale wszystkie te rzeczy miały jedną wspólną cechę. Były ryzykiem. Konsekwencją. Skutkiem wyborów. Jeżeli weszłaby w coś niebezpiecznego i zapłaciła za to cenę, mogłaby przynajmniej spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że wiedziała, na co się decyduje. Jeżeli popełniłaby błąd, byłby jej błędem. Jeżeli poniosłaby porażkę, byłaby to jej porażka. Zdrada była czymś innym, bo wymagała wcześniejszego zaufania. Wymagała otwarcia drzwi człowiekowi, który później sam zdecydował się przez nie wyjść, zostawiając po sobie ruinę. I może właśnie tego się po nim spodziewała.
Ale potem usłyszała te słowa. Tak zwyczajne, że aż nie pasowały do człowieka, który je wypowiedział.
"Nie zdradzę cię. Obiecuję"
Przez kilka chwil naprawdę nie wiedziała, co odpowiedzieć. Nie dlatego, że mu uwierzyła. Właśnie dlatego, że nie powinna. Dlatego pierwszą reakcją nie była ulga, a podejrzliwość - natychmiastowa i niemal odruchowa. Czy właśnie na to liczył? Czy to był kolejny ruch na planszy? Kolejne starannie dobrane słowa, które miały ją przesunąć dokładnie tam, gdzie chciał ją widzieć?
- Chciałabym ci wierzyć - westchnęła, będąc w tych słowach absolutnie szczerą. Nie chciała udawać, że wierzy w zapewnienie. Musiał zdawać sobie sprawę, że nie przyjdzie jej to lekko. Co, jeśli był teraz jeszcze bardziej przebiegły i bezwzględny? Może chce, żeby mu uwierzyła tylko po to, by wbić jej nóż w plecy przy dogodnej okazji, tylko dlatego, że może? I choć nie ufała jego słowom, choć nie była gotowa oprzeć na nich żadnej decyzji, choć zdrowy rozsądek podpowiadał jej, by traktować je z najwyższą ostrożnością, nie potrafiła pozbyć się dziwnego wrażenia, że ta obietnica kosztowała go więcej, niż chciałby pokazać. Nie umiała tego racjonalnie uzasadnić. Nie dostrzegła jednego konkretnego gestu ani jednej miny, która zdradzałaby prawdę, a jednak to wrażenie wbiło się pod jej skórę niczym uwierająca drzazga.
Na razie miała za mało danych. Była ostrożna niemal do przesady, a ostrożność wymagała informacji. Konkretów. Szczegółów. Możliwości przeanalizowania każdej strony problemu, zanim postawi się pierwszy krok. Tymczasem Louvain oferował jej jedynie zarys. Doskonale zdawała sobie sprawę, że nie stałby teraz na rodzinnym balkonie, podczas balu pełnego ludzi, odsłaniając wszystkie karty przed kimkolwiek; że pewnych rzeczy prawdopodobnie nie wolno mu było powiedzieć. To jednak nie zmieniało faktu, że nie cierpiała podobnej niejasności. Dlatego jego propozycja pozostawiała w niej dziwny rodzaj frustracji. Musiała wiedzieć jakie ryzyko bierze na siebie, jakie konsekwencje poniosą ludzie stojący obok. Co może zyskać, i co może stracić.
- To dobrze, bo muszę sobie to wszystko poukładać - kiwnęła lekko głową. Na krótką chwilę zamilkła, obracając w myślach wszystkie argumenty, które padły tego wieczoru. Było ich znacznie więcej, niż spodziewała się znaleźć na balkonie podczas maskarady. Przyszła tutaj zaczerpnąć świeżego powietrza, a zamiast tego otrzymała możliwość, która mogła wpłynąć na najbliższe miesiące, a może nawet lata jej życia. - Zastanowię się i wyślę ci list za kilka dni, jeśli podasz mi adres.
Przesunęła dłonią po materiale sukni w drobnym, porządkującym geście, który bardziej dotyczył jej niż stroju, jakby chciała z powrotem przywrócić sobie rolę, z której na chwilę została wytrącona. W kąciku jej ust pojawił się cień uśmiechu, bardziej zaczepny niż serdeczny, ale pozbawiony przesadnej ostrości - pozwalała sobie na drobną, kontrolowaną prowokację tylko dlatego, że rozmowa już nie wymagała pełnej powagi.
- Chodźmy. Liczę, że postawisz mi kolejne limoncello w nagrodę za to, że zmarnowałeś mi tak dużo czasu z potencjalnie wyśmienitej zabawy - powiedziała lekko, bo choć brzmiało to oskarżycielsko, to oboje wiedzieli, że nie było w tym ani grama prawdziwego żalu. Większość gości wymieniała między sobą uprzejmości tak wygładzone, że aż pozbawione znaczenia, krążyła wokół bezpiecznych tematów, plotek i starannie dobranych półprawd, podczas gdy oni balansowali nad przepaścią tematów, których większość obecnych nie odważyłaby się nawet nazwać. I to właśnie czyniło ją tak interesującą.


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (10177), Louvain Lestrange (9759)




Wiadomości w tym wątku
[07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.01.2026, 04:36
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 20.01.2026, 03:06
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 27.02.2026, 20:42
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 06.03.2026, 03:04
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.03.2026, 21:15
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 14.03.2026, 17:14
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.03.2026, 21:13
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 17.03.2026, 03:29
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.03.2026, 21:57
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 03.04.2026, 02:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.04.2026, 01:41
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 13.05.2026, 01:12
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 14.05.2026, 22:40
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 19.05.2026, 01:26
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.05.2026, 23:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 04.06.2026, 17:30
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.06.2026, 01:03
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 10.06.2026, 00:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa