05.06.2026, 20:24 ✶
Ledwo wrześniowe karty kalendarza odeszły w zapomnienie, a październik już na etapie pierwszych swych dni jawił się Erikowi jako miesiąc wyjątkowo okropny i stresujący. A myślały kto, że przecież wrzesień już i tak wysoko postawił poprzeczkę, pomyślał markotnie mężczyzna, zatrzymując się pod witryną jednego ze sklepów znajdujących się w sąsiedztwie Dziurawego Kotła. Cała ta sytuacja z Anthonym, Spalona Noc, Warownia, zmiany w organizacji…
Nie ma co, w ostatnich tygodniach miał co robić. A teraz jeszcze miał na głowie ten przebrzydły artykuł który ledwie wczoraj pojawił się na łamach Proroka Codziennego. Ugh, jak dobrze, że dzisiaj trzymał się z daleka od siedziby gazety - jeszcze mógł wpaść na tą całą Aristę Black. Pokręcił powoli głową, przeglądając się we własnym odbiciu i poprawiając wiązania peleryny zakupionej na niedawnym festynie. Wiedział, że już i tak był nieco spóźniony, ale musiał jeszcze chwilę poczekać nim wejdzie do środka i skonfrontuje się z całą ferajną.
W końcu, kiedy uznał, że jest już gotowy i wygląda wystarczająco reprezentacyjnie, aby pokazać się wśród… współpracowników? Przyjaciół… Sojuszników związanych z Anthonym, Erik wkroczył do Dziurawego Kotła. Grupę wsparcia, która miała wesprzeć Dolinę Godryka w odbudowie udało mu się zlokalizować dość szybko; był to jeden z bardziej zastawionych przez gości stolików w lokalu.
— Dobry wieczór wszystkim — przywitał się, skinąwszy głową wszystkim zebranym przez Shafiqa osobistościom, po czym zajął jedno z wolnych miejsc; nie wydziwiał jeśli chodziło o towarzystwo osób siedzących po jego prawej i lewej stronie. — Wybaczcie spóźnienie. Zatrzymało mnie kilka spraw w domu, nie mogłem wyrwać się wcześniej.
Posłał reszcie gości niemrawy uśmiech. Wiedział, ze artykuł w Proroku Codziennym wywołał małą burzę w Warowni - zwłaszcza jeśli chodziło o jego matkę i dziadka - ale nie za bardzo był jeszcze świadom tego, jak tekst został odebrany w towarzystwie. I na Merlina, miał nadzieję, że nikt nie poruszy tego tematu zbyt szybko. Bądź co bądź, zebrali się tutaj po to, aby razem zdecydować się na to, jak pomóc Dolinie. Z uprzejmości przyjął kieliszek z winem, ale napił się z niego głównie symbolicznie. Gdy grupa przeszła do podpisywania dokumentów, Erik koniec końców postanowił złożyć na nich swój podpis. Jakoś musiał pomóc swoim rodzinnym stronom.
Nie ma co, w ostatnich tygodniach miał co robić. A teraz jeszcze miał na głowie ten przebrzydły artykuł który ledwie wczoraj pojawił się na łamach Proroka Codziennego. Ugh, jak dobrze, że dzisiaj trzymał się z daleka od siedziby gazety - jeszcze mógł wpaść na tą całą Aristę Black. Pokręcił powoli głową, przeglądając się we własnym odbiciu i poprawiając wiązania peleryny zakupionej na niedawnym festynie. Wiedział, że już i tak był nieco spóźniony, ale musiał jeszcze chwilę poczekać nim wejdzie do środka i skonfrontuje się z całą ferajną.
W końcu, kiedy uznał, że jest już gotowy i wygląda wystarczająco reprezentacyjnie, aby pokazać się wśród… współpracowników? Przyjaciół… Sojuszników związanych z Anthonym, Erik wkroczył do Dziurawego Kotła. Grupę wsparcia, która miała wesprzeć Dolinę Godryka w odbudowie udało mu się zlokalizować dość szybko; był to jeden z bardziej zastawionych przez gości stolików w lokalu.
— Dobry wieczór wszystkim — przywitał się, skinąwszy głową wszystkim zebranym przez Shafiqa osobistościom, po czym zajął jedno z wolnych miejsc; nie wydziwiał jeśli chodziło o towarzystwo osób siedzących po jego prawej i lewej stronie. — Wybaczcie spóźnienie. Zatrzymało mnie kilka spraw w domu, nie mogłem wyrwać się wcześniej.
Posłał reszcie gości niemrawy uśmiech. Wiedział, ze artykuł w Proroku Codziennym wywołał małą burzę w Warowni - zwłaszcza jeśli chodziło o jego matkę i dziadka - ale nie za bardzo był jeszcze świadom tego, jak tekst został odebrany w towarzystwie. I na Merlina, miał nadzieję, że nikt nie poruszy tego tematu zbyt szybko. Bądź co bądź, zebrali się tutaj po to, aby razem zdecydować się na to, jak pomóc Dolinie. Z uprzejmości przyjął kieliszek z winem, ale napił się z niego głównie symbolicznie. Gdy grupa przeszła do podpisywania dokumentów, Erik koniec końców postanowił złożyć na nich swój podpis. Jakoś musiał pomóc swoim rodzinnym stronom.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞