Domek, w jakim zamieszkali Tristan z Olivią, wyglądał znacznie lepiej na zewnątrz niż w dniu, w którym go otrzymali. W miarę możliwości i z pomocą ukochanej, naprawili najważniejsze usterki, sprawdzając przy tym, aby okna i drzwi były szczelne. Tak samo dach, aby nie przeciekało im do środka. Angielska jesień często bywała deszczowa. A kiedy przyjdzie zimna, dobrze aby mieli zapewnione ciepło. Także i tutaj obejrzany i naprawiony został komin, jak i również kominek w środku. Dzięki temu mogli też mieć podłączoną sieć fiuu. Z tym jednak nie spieszyli się jeszcze. Wewnątrz ogarnięta i przystosowana do funkcjonowania była kuchnia, łazienka, salon i ich sypialnia. Dodatkowo jedno pomieszczenie było przygotowane na pracownię dla Olivii, aby mogła przechowywać swoje składniki i wytwarzać eliksiry. W kolei Tristan, ogarnął sobie wstępnie niewielką dobudówkę obok domu, aby móc mieć własny warsztat kowalski w połączeniu ze złotnictwem. Miesiąc intensywnej pracy, a połowę mieli już za sobą. Nie udałoby się to, gdyby nie pomoc znajomych. A tym samym Brenny Longbottom. Bo właśnie dzięki niej, mają własny, wymarzony dom.
Wczorajszy dzień Tristan spędził niemal cały na własnym wykuwaniu gwoździ. Dzisiaj zwolnił, aby przygotować zamówienia do wysłania i osobistego odebrania. Był z tym ostrożny. Komu mógł zaufać, pozwolił odebrać spod ich domu, ewentualnie samemu dostarczając. Z innymi klientami, pozostawał w korespondencji listownej.
Kiedy usłyszał pukanie do drzwi, właśnie przygotowywał sowę do lotu. Pogładził ją po główce, aby poczekała. Podszedł do drzwi wyjmując różdżkę. Ostrożności nigdy za wiele. Otworzył drzwi a widok Brenny go uspokoił, że przywiódł uśmiech na swojej twarzy. Zrobił jej przejście, gestem dłoni z trzymają różdżką, zaprosił do środka.
"- Nie szkodzi. Nie będziesz miała nic przeciwko. Jeżeli będę z Tobą rozmawiał z pomocą Fali?"Zapytał "telepatycznie", zamykając za nią drzwi, różdżkę chowając do tylnej kieszeni. Wolał uprzedzić koleżankę, aby nie dziwiła się, że mówi w jej głowie. Ale jeżeli nie będzie sobie tego życzyła, zobowiązuje się do pisania treści słów na papierze.
Wysłuchał jej jeszcze w małym korytarzu, kierując się do kuchni, zachęcając aby też się udała. Okno miał tam otwarte, Sowa siedziała na stole, czekając aż Ward przypnie jej dodatkowo list do nóżki.
"- Sam byłem zaskoczony tym zamówieniem. Z gwoździami też mam styczność na co dzień. Jak widzisz, ogarnęliśmy z Olivią większość usterek i urządziliśmy się, na tyle, aby dało się mieszkać i mieć najpotrzebniejsze meble."Odpowiedział Brennie, dopinając list adresowany dla Roberta Croucha i wypuścił sowę z paczką, aby odleciała.
"- Napijesz się herbaty?"
Zaproponował używając zdolności Fali, kiedy sowę miał z głowy. Chcąc ugościć Brennę, a może przyda się jej też chwila oddechu od wędrówek z odbieraniem zamówień.
________________
Przewaga: Fale II