07.06.2026, 08:58 ✶
Brenna niezbyt była zaskoczona tym, że Tristan ma w ręku różdżkę: szkolił się na aurora, czasy były niespokojne, i chyba uznałaby za zły znak, gdyby po prostu te drzwi otworzył bez niej. Z jakimś wewnętrznym westchnieniem pomyślała, że powinna naprawdę przyspieszyć pracę nad ogarnianiem magimechanizmów i innych zabezpieczeń, ale cholera, Samhain… Samhain wszystko dezorganizowało.
– Nie jasne że nie – odparła odruchowo na głos, bo jakoś tak było jej wygodniej czy raczej był to wciąż dla niej pierwszy wybór, ale potem uśmiechnęła się trochę przepraszająco. Chyba lepiej było używać fal, skoro on ich używał, no i była to też doskonała okazja do ich ćwiczenia. A skoro miała uczyć innych, powinna bardzo, bardzo szybko zostać w tym mistrzynią. Cieszę się, że już się urządziliście. Potrzebujecie czegoś jeszcze? Olivia jest w domu czy wyszła? – spytała już tą samą drogą co on, rozglądając się z pewnym zaciekawieniem. Trochę jej ulżyło, że odbudowywali swoje życie z gruzów, i ten widok napełniał ją jakąś podwójną determinacją.
Nie mogli pozwolić, żeby to życie w gruzy ponownie się obróciło.
Wiedziałam, że żelaza może według opowieści odstraszać duchy, ale nie podejrzewałam, że mogłoby być odpowiedzią na niektóre z naszych problemów, ale… warto spróbować, prawda? – powiedziała za pomocą fal, obserwując, jak Tristan pakuje zamówienie. Najwyraźniej nie tylko ona tak pomyślała. Jak wyszło? Czy będzie problemem jeśli poproszę o jeszcze jeden zestaw?
Wyszło jej, gdy jeszcze raz pomyślała, że powinna zamówić jeszcze przynajmniej jeden dla Jonathana. Nie wierzyła, że Jonathan Selwyn tej nocy będzie trzymał się z dala od Doliny Godryka i jeśli nawet miało to nic nie dać… to nie wybaczyłaby sobie potem, gdyby się okazało, że jednak ten cały szał na gwoździe miał jakiś sens.
– Dopiero co piłam kawę, ale chętnie na moment usiądę – stwierdziła, tym razem znów się zapominając i mówiąc na głos. Kolejny odruch, bardzo rzadko u kogoś coś piła, choć przecież nie podejrzewałaby Tristana o złe intencje, no i faktycznie wypiła tego dnia już trzy kawy. Jeszcze trochę, a w układzie krwionośnym będzie miała kofeinę zamiast krwi. Widzę, że przed Samhain wpływa dużo zamówień? Też gwoździe? Słyszałam, że niektórzy zamawiają specjalne pudełka na proch.
Sama zresztą napisała do Sama z pytaniem, czy nie mógłby takiego dla niej wykonać.
– Nie jasne że nie – odparła odruchowo na głos, bo jakoś tak było jej wygodniej czy raczej był to wciąż dla niej pierwszy wybór, ale potem uśmiechnęła się trochę przepraszająco. Chyba lepiej było używać fal, skoro on ich używał, no i była to też doskonała okazja do ich ćwiczenia. A skoro miała uczyć innych, powinna bardzo, bardzo szybko zostać w tym mistrzynią. Cieszę się, że już się urządziliście. Potrzebujecie czegoś jeszcze? Olivia jest w domu czy wyszła? – spytała już tą samą drogą co on, rozglądając się z pewnym zaciekawieniem. Trochę jej ulżyło, że odbudowywali swoje życie z gruzów, i ten widok napełniał ją jakąś podwójną determinacją.
Nie mogli pozwolić, żeby to życie w gruzy ponownie się obróciło.
Wiedziałam, że żelaza może według opowieści odstraszać duchy, ale nie podejrzewałam, że mogłoby być odpowiedzią na niektóre z naszych problemów, ale… warto spróbować, prawda? – powiedziała za pomocą fal, obserwując, jak Tristan pakuje zamówienie. Najwyraźniej nie tylko ona tak pomyślała. Jak wyszło? Czy będzie problemem jeśli poproszę o jeszcze jeden zestaw?
Wyszło jej, gdy jeszcze raz pomyślała, że powinna zamówić jeszcze przynajmniej jeden dla Jonathana. Nie wierzyła, że Jonathan Selwyn tej nocy będzie trzymał się z dala od Doliny Godryka i jeśli nawet miało to nic nie dać… to nie wybaczyłaby sobie potem, gdyby się okazało, że jednak ten cały szał na gwoździe miał jakiś sens.
– Dopiero co piłam kawę, ale chętnie na moment usiądę – stwierdziła, tym razem znów się zapominając i mówiąc na głos. Kolejny odruch, bardzo rzadko u kogoś coś piła, choć przecież nie podejrzewałaby Tristana o złe intencje, no i faktycznie wypiła tego dnia już trzy kawy. Jeszcze trochę, a w układzie krwionośnym będzie miała kofeinę zamiast krwi. Widzę, że przed Samhain wpływa dużo zamówień? Też gwoździe? Słyszałam, że niektórzy zamawiają specjalne pudełka na proch.
Sama zresztą napisała do Sama z pytaniem, czy nie mógłby takiego dla niej wykonać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.