Udało im się jakoś odejść od stoiska Sary chociaż spędzili tam z Gio naprawdę dużo czasu. Czekoladka, którą dostała od Camerona spowodowała, że znowu poczuła ten zapach, palone drewno, las, wiatr - to co lubiła najbardziej. Wzrok nadal miała mętny, zdecydowanie nie była dzisiaj sobą.
Już mieli zmierzać w stronę polany, kiedy zauważyła stoisko, zwróciło jej uwagę, bo można tam było dostać biżuterię. Mogła by sobie kupić z Gio pasujące bransoletki, czy coś. W końcu łączyło ich takie silne uczucie, że każdy powinien wiedzieć, że do siebie pasują.
- Zaraz pójdziemy na polanę, chciałam tylko zobaczyć tutaj jakieś pierdoły wiesz, myślę, że moglibyśmy sobie kupić coś pasującego. - Miała nadzieję, że jej towarzysz nie będzie miał nic przeciwko temu.
- Dzień dobry, chcielibyśmy coś dla zakochanych. - Powiedziała do Vior. Miała nadzieję, że najdzie dla nich coś specjalnego, oby się nie myliła.
Kiedy właścicielka stoiska szukała tego, o co ją prosiła dostrzegła dziwną maszynę, z której ludzie losowali pierścionki. - Jo! Chodź tutaj, popatrz jakie fajne. - Krzyknęła jeszcze, po czym wrzuciła monetę, aby wyciągnąć jeden dla siebie.
!losowanie pierścionka